Szef MEN przypomniał, że oświatowy zespół trójstronny powołany przy resorcie funkcjonował jeszcze przed epidemią.

- Wtedy planowaliśmy, że wiosną rozpoczniemy rozmowy m.in. o zasadach finansowania oświaty, pragmatyce zawodowej, wynagrodzeniach nauczycieli, kwestiach, które nie zostały rozstrzygnięte w dużej reformie, którą przygotowała moja poprzedniczka Anna Zalewska. A to są kwestie długofalowe, budzące ogromne emocje, także spory

 - powiedział Piontkowski.

Przekazał, że podczas czwartkowego spotkania zespołu mowa jest o tym, jakie są możliwe modele finansowania oświaty.

- Pokazaliśmy osiem możliwości, które pojawiły się w różnych miejscach, czasami zgłaszane przez samorządy, czasem przez związki zawodowe, osoby fizyczne bądź pomysły z przeszłości. My jako ministerstwo w tej chwili nie rekomendujemy żadnego z modeli

- podkreślił.

Wskazał, że obecny model finansowania oświaty jest oparty na subwencji oświatowej, dochodach własnych gmin i dotacjach:

"To jest dosyć skomplikowany system z kilkudziesięcioma wagami, różnicującymi dofinansowanie dla poszczególnych szkół i poszczególnych samorządów"

Zapewnił, że dzisiejsze spotkanie jest "początkiem dyskusji, a nie jej zakończeniem".

- Liczę, że na kolejnych etapach zarówno korporacje samorządowe, jak i związki zawodowe przedstawią swoją opinię, a potem przejdziemy już do bardziej szczegółowych rozmów nt. finansowania oświaty i także innych elementów stanowiących cały system polskiej edukacji

 - oświadczył szef MEN.