Decyzja o zwołaniu posiedzenia klubu Koalicji Obywatelskiej na 7 i 8 września zapadła 20 sierpnia na zarządzie PO. Posłowie mieli rozmawiać o najbliższej przyszłości politycznej, w tym o tworzonym przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego ruchu obywatelskim, a także o niedawnej sprawie ustawy o podwyżkach wynagrodzeń m.in. Parlamentarzystów.

W zeszłym tygodniu kontrowersje wywołał wybór miejsca obrad klubu. Portal Onet napisał, że zarezerwowany został czterogwiazdkowy hotel w Lidzbarku Warmińskim, co przez opinię publiczną zostało odebrane jako kolejna wizerunkowa wpadka KO po głosowaniu nad podwyższeniem uposażeń polityków. Jak donosił Onet, lokalizacja wyjazdowego posiedzenia klubu Koalicji wzbudziła też sprzeciw części parlamentarzystów KO, którzy zapowiadali, że nie wezmą udziału w spotkaniu.

W tej sytuacji - jak wynika z rozmów z politykami KO - obrady klubu mają zostać przesunięte o tydzień i odbyć się w połowie września przy okazji zaplanowanej na 16 i 17 września sesji Sejmu. Zmienić ma się także miejsce spotkania parlamentarzystów Koalicji Obywatelskiej.

Myślę, że nie pojedziemy gdzieś daleko; z moich rozmów wynika, że to będzie w Warszawie, przed posiedzeniem Sejmu. Musimy podyskutować, poszerzyć kolegium klubu i mam nadzieję też wybrać przewodniczącego klubu
- tłumaczy posłanka Izabela Leszczyna.

Przypomniała, że obecny szef klubu, lider PO Borys Budka wielokrotnie deklarował, że nie zamierza łączyć kierowania partią i klubem. Dyskusja o potrzebie zmian we władzach klubu KO powróciła w związku z podwyżkami uposażeń. Wielu parlamentarzystów Koalicji miało bowiem pretensje do władz klubu, zwłaszcza do Budki, który najpierw rekomendował poparcie proponowanych zmian (obejmowały znaczące podwyżki wynagrodzeń zarówno posłów i senatorów, jak i prezydenta, członków rządu i samorządowców; przewidziano też uposażenie dla pierwszej damy), później wycofał się z tej decyzji i nakazał odrzucenie ich w Senacie.

O ile Izabela Leszczyna ma nadzieję na zmiany we władzach klubu, to inni politycy KO wątpią, by udało się wybrać następcę Budki. Z nieoficjalnych informacji wynika, że liderowi Platformie i jego współpracownikom nie udało się jeszcze znaleźć odpowiedniego kandydata, którego mogłaby poprzeć większość parlamentarzystów Koalicji.

Nie wiem, czy go w ogóle szukają.
- ironizuje jeden z posłów KO.

Wśród możliwych kandydatów na szefa klubu politycy Koalicji wymieniają m.in. nazwiska posłów: Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Tomasza Siemoniaka i Izabeli Leszczyny, niektórzy także Franciszka Sterczewskiego.

Dosyć popularna jest koncepcja, by tym razem klubem pokierowała kobieta, choć wszyscy raczej mają świadomość, że to musi być ktoś z PO.
- mówi Polskiej Agencji Prasowej poseł KO, nienależący do Platformy.

Sam Budka typował na tę funkcję posła Sławomira Nitrasa, jednak – według źródeł w KO - nie ma on szans na wybór, a poza tym ostatnio zaangażowany jest przede wszystkim w ruch obywatelski Rafała Trzaskowskiego.