Piontkowski zaznaczył, że zasiłek opiekuńczy nadal będzie obowiązywał. Zaznaczył równocześnie, że zmieniły się jednak wytyczne dotyczące przedszkoli. Według nich jednemu dziecku w placówce należy zapewnić 1,5 mkw. powierzchni, wcześniej wynosiła ona 2-2,5 mkw.

"Przyjmuje się, że taki metraż na jedno dziecko powinien wynosić 1,5 mkw."

- powiedział.

Jak zaznaczył minister samorządy, przy wcześniej obowiązujących ograniczeniach, zwracały uwagę na to, że część dzieci z takiej opieki nie będzie mogła korzystać. Piontkowski podkreśli, że sanepid wskazuje na to, że te wyliczenia dotyczące powierzchni nie są aż tak bardzo restrykcyjne. "GIS wskazuje a to, że te 1,5 mkw na dziecko nie musi być co do centymetra" - powiedział.

Minister opisał też jak ma wyglądać postępowanie placówki edukacyjnej w przypadku ewentualnego podejrzenia choroby lub zakażenia. Rodzice powinni skontaktować się z lekarzem, który zleci, w razie konieczności, wykonanie testu na obecność koronawirusa. Jeśli wynik będzie dodatni, dyrektor składa wniosek o wydanie opinii do powiatowego inspektora sanitarnego w jaki sposób zorganizować zajęcia.

"Inspektor sanitarny przygląda się sytuacji. Prowadzi dochodzenie epidemiologiczne. Sprawdza krąg osób, które miały styczność osobą zarażoną i te osoby będą musiały udać się na kwarantannę"

- wyjaśnił.

Szef MEN odniósł się na konferencji prasowej do przedstawionych we wtorek postulatów ZNP i apelu o możliwe przesunięcie edukacji tradycyjnej o 14 dni. Minister był też pytany o zapewnienie nauczycielom środków ochrony osobistej, bezpłatnych badań, testów i szczepień przeciwko grypie.

Minister Piontkowski zaznaczył, że kwestia szczepień jest w gestii ministra zdrowia. Odnosząc się z kolei do przesunięcia o dwa tygodnie rozpoczęcia roku szkolnego, zaznaczył, że nie ma badań, które mówią o masowych zakażeniach dzieci podczas wakacji.

Rozumiem że ZNP ma jakieś tajne dane, które mówią o tym, że w trakcie wypoczynku zorganizowanego dzieci i młodzieży, tysiące młodych ludzi zachorowało na COVID-19 i w związku z tym jest groźba rozprzestrzenia się tej choroby, gdy wrócą do szkoły. Ja takich danych nie mam.
- powiedział minister.

Jak dodał, takie doniesienia nie pojawiają się też w przestrzeni medialnej, dlatego - jak podkreślił - nie ma powodu, by z tej przyczyny opóźniać rozpoczęcie roku szkolnego.

Domniemujemy, a to jest także domniemanie ministra zdrowia i głównego inspektora sanitarnego, że wakacje odbyły się w zasadzie bezpiecznie i nie ma większej skali zachorowań, i w związku z tym nie ma żadnego powodu, by akurat z takiej przyczyny opóźniać rozpoczęcie roku o dwa tygodnie.
- powiedział Piontkowski.

Odnosząc się do postulatu bezpłatnych testów na koronawirusa dla nauczycieli, przypomniał stanowisko GIS, że testowanie jest możliwe, gdy są na to wskazania epidemiczne.

Pytany z kolei o zalecenia ZNP, by w powiatach uznanych za strefy czerwone automatycznie przechodzić na nauczanie zdalne, odpowiedział, że ten temat będzie poruszony na kolejnej konferencji prasowej.

Główny Inspektor Sanitarny przekazuje w tej chwili bardzo dokładne wytyczne, w jakich wypadkach należy wydać pozytywną opinię o przechodzeniu na wariant B lub wariant C.
- powiedział szef MEN.

Jak zaznaczył, GIS wyraźnie wskazuje, że sam kolor żółty lub czerwony strefy jest kolorem umownym.

Nie oznacza on jednak automatycznie, że w każdej placówce jest ogromne zagrożenie epidemiczne.
- podkreślił Piontkowski.