Tzw. "salary cap" ma na celu wyrównanie szans klubów, które dysponują mniejszym budżetem niż europejscy potentaci, jak Manchester City, Paris Saint-Germain, Real Madryt czy Barcelona.

Ceferin podkreślił, że choć pomysł jest ciekawy, trzeba go dokładnie przeanalizować i przedyskutować.

"Nie ma sensu tworzyć systemu, którego nie dałoby się skutecznie nadzorować. Dlatego najpierw trzeba upewnić się, że wszystkie rozwiązania faktycznie zadziałają"

- powiedział słoweński działacz w wywiadzie dla "Sport Bild".

Innym pomysłem, który UEFA może rozważyć w przyszłości, jest "podatek od luksusu". Nałożono by go na gigantów, którzy nie trzymają się finansowych reguł.

Ceferin zapowiedział też, że nie należy spodziewać się gruntownych zmian w formacie Ligi Mistrzów od 2024 roku. W minioną niedzielę odbył się w Lizbonie finał tych rozgrywek, w którym Bayern Monachium, w składzie z Robertem Lewandowskim, pokonał Paris Saint-Germain 1:0. Z powodu pandemii koronawirusa rozgrywki zostały skrócone - od ćwierćfinałów nie obowiązywał system mecz i rewanż, a rozstrzygnięcia zapadały w jednym spotkaniu na neutralnym terenie. Pojawiły się opinie, że taki format mógłby być stosowany także w przyszłości.

"To najlepszy turniej na świecie. Nie powinniśmy sądzić, że wymagane są w nim radykalne reformy" - podkreślił Ceferin.