Hipokryzja lewicy. Najpierw odcięli się od antysemickiej aktywistki, potem w tajemnicy przepraszali

Kampania Joe Bidena w ostry sposób publicznie odcięła się od oskarżanej o antysemityzm feministycznej działaczki Lindy Sarsour. Wkrótce potem mieli ją i jej zwolenników za to po cichu przeprosić.

Linda Sarsour
Festival of Faiths / Media & The Public Trust - Pathways to Nonviolence; https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en

Sarsour urodziła się w 1980 roku w Nowym Jorku w rodzinie imigrantów z Palestyny. Karierę polityczną zaczęła w założonej przez swoją krewną Basemah Atweh organizacji Arab Association of New York, która walczyła z rzekomym prześladowaniem muzułmanów przez amerykańskie służby po atakach na wieże World Trade Center. W 2005 roku samochód który prowadziła wpadł pod ciężarówkę. Ona wyszła bez szwanku ale Basemah Atweh zginęła na miejscu, więc wkrótce to właśnie Linda Sarsour została szefową AANY i znacznie rozbudowała tę organizację. Kiedy w 2014 roku czarnoskóry nastolatek Michael Brown został zastrzelony przez białego policjanta, któremu wcześniej próbował wyrwać broń Sarsour pomagała budować ruch Black Lives Matter i organizowała jego protesty. Usiłowała również wejść bezskutecznie do polityki, jako członek skrajnie lewicowej partii Demokratyczni Socjaliści Ameryki.

Sarsour prawdziwą popularność zdobyła dopiero w 2017 roku. Amerykańska lewica zorganizowała wtedy Marsz Kobiet – demonstrację, która przeszła ulicami Waszyngtonu dzień po inauguracji Donalda Trumpa. Linda Sarsour z racji swoich bogatych kontaktów w świecie skrajnej lewicy została jedną ze współorganizatorek. Szybko też stała się jednym z najgłośniejszych krytyków Trumpa i nawet podała go do sądu za wprowadzenie zakazu przyjmowania imigrantów z państw o dużej obecności terrorystów. Była również orędownikiem tezy, że islam i feminizm to pokrewne ruchy, czym podpadła ruchom feministycznym z państw islamskich – oburzało je głównie to, że twierdziła, że noszenie burki czy hidżabu to wybór a nie przymus.

W zeszłym tygodniu Sarsour była jednym z mówców na wirtualnym spotkaniu Muzułmańskich Kongresmanów i Ich Sojuszników zorganizowanym w ramach Demokratycznej Konwencji Narodowej. W jego trakcie stwierdziła:
„Partia Demokratyczna nie jest doskonała ale to absolutnie nasza partia w tym momencie”.

Zaproszenie Sarsour wywołało oburzenie amerykańskiej prawicy. Sarsour jest bowiem gorącą zwolenniczką socjalisty Berniego Sandersa ale poza tym wielokrotnie była oskarżana o antysemityzm. Jest na przykład jedną z liderek ruchu BDS którego celem jest bojkotowanie produktów produkowanych w Izraelu i usług izraelskich firm. Współpracowała również z rasistowską organizacją Naród Islamu – jej członkowie m.in. ochraniali imprezy organizowane przez Marsz Kobiet – i jej kontrowersyjnym liderem Louisem Farrakhanem który nazywał judaizm „religią z rynsztoka” i którego były szef Ligi Przeciwko Zniesławieniom Nathan Pearlmutter nazwał „czarnym Hitlerem”. Z powodu swoich antysemickich sympatii Sarsour i dwie inne kobiety zostały we wrześniu zeszłego roku wyrzucone z rady nadzorczej Marszu Kobiet. Wcześniej Komitet Narodowy Demokratów z tego powodu odciął się od tej organizacji i przestał ją sponsorować.

„Jeżeli Linda Sarsour jest twarzą Partii Demokratycznej, to Partia Demokratyczna naprawdę stała się partią antysemityzmu i jest zbyt toksyczna dla amerykańskich Żydów”.
- napisali w oświadczeniu przedstawiciele organizacji Republikańska Koalicja Żydowska.

Kontrowersje wokół zaproszenia jej na to wydarzenie były tak duże, że kampania Bidena postanowiła się od niej oficjalnie odciąć.

Joe Biden przez całe życie był gorącym zwolennikiem Izraela i zdecydowanym przeciwnikiem antysemityzmu, więc oczywiście potępia jej poglądy i sprzeciwia się ruchowi BDS, podobnie jak cała platforma demokratyczna. Nie pełni w kampanii Bidena jakiejkolwiek roli
 - powiedział telewizji CNN jego rzecznik prasowy Andrew Bates.

Panika ludzi Bidena jest zrozumiała. Żydowska diaspora w USA to miliony głosów. Są również elektoratem lewicy – od 1916 roku jedynym kandydatem Republikanów który zdobył więcej żydowskich głosów niż Demokrata był Warren Harding w 1920 roku. Nie są jednak aż tak żelaznym elektoratem jak chociażby Murzyni czy Latynosi – a przy tak zbliżonych sondażowych wynikach przejęcie przez proizraelskiego Trumpa nawet części ich głosów może zdecydować o zwycięstwie.

Portal Middle Eastern Eye dowiedział się jednak, że ludzie Bidena nie mają zamiaru całkiem odcinać się od antysemitki Sarsour, która cieszy się dużym poważaniem w kręgach skrajnej lewicy. Dlatego po głośnym publicznym potępieniu prywatnie ją przeprosili.

Dziennikarze portalu dowiedzieli się, że w nieoficjalnej rozmowie z tuzinami prominentnych lewicowych aktywistów Ashley Allison, dyrektor koalicji narodowych w kampanii Bidena oraz Tony Blinken, jego doradca ds. polityki zagranicznej przeprosili ją i innych aktywistów za słowa rzecznika prasowego i wyrazili żal, że doszło do takiej sytuacji.

Allison miała powiedzieć, że odczuwa ból jaki odcięcie się od antysemitki spowodowało u Arabów i muzułmanów.

Jest mi przykro, że tak się stało. I mam nadzieję, że ta rozmowa będzie jednym małym krokiem do odbudowania utraconego zaufania.
- miała powiedzieć.

Blinken stwierdził, że historycznie obie partie ignorowały głosy muzułmanów, zwłaszcza pochodzenia palestyńskiego, ale obiecał, że w administracji Bidena będą oni uwzględnieni i będą mieli role łączące się z podejmowaniem decyzji.

Powody tych prywatnych przeprosin wydają się jasne. Po odcięciu się od Sarsour kampanię Bidena skrytykowały nie tylko organizacje zrzeszające lewicowych muzułmańskich aktywistów ale także wielu zwykłych lewicowców, w tym niesamowicie wpływowa organizacja MoveOn. Jego kampania znalazła się więc między młotem i kowadłem – i zapewne uznali, że takie ciche przeprosiny zażegnają ten kryzys bez ryzyka utraty żydowskich głosów.

 

 


Źródło: niezalezna.pl, Middle East Eye, CNN, Breitbart

#USA #Joe Biden #kampania wyborcza #Linda Sarsour

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo