Stały przedstawiciel Indonezji, sprawującej w sierpniu przewodnictwo w Rady Bezpieczeństwa ONZ, Dian Triansyah Djani uzasadniał, że „nie jest w stanie podjąć dalszych działań” w tej sprawie, ponieważ nie ma co do tego konsensusu.

Sankcje przeciwko Iranowi pojawiły się na agendzie Rady Bezpieczeństwa ONZ już w miniony piątek. 13 z 15 jej członków nie zgodziło się poprzeć wezwania Waszyngtonu. Podkreślali, że Ameryka wycofała się przed dwoma laty z uzgodnionego przez mocarstwa światowe z Teheranem porozumienia nuklearnego z roku 2015, na mocy którego uchylono część sankcji.

We wtorek sprawa Iranu powróciła na żądanie Rosji i Chin podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa poświęconego Bliskiemu Wschodowi. Reakcję Rady napiętnowała stała przedstawicielka USA przy ONZ Kelly Craft.

Pozwólcie, że wyrażę się naprawdę jasno: administracja Trumpa nie boi się stanąć w obliczu tego problemu w ograniczonym gronie. (…) Żałuję tylko, że inni członkowie tej Rady zbłądzili i teraz znajdują się w towarzystwie terrorystów. Wyjaśnijcie Izraelczykom i Palestyńczykom, Jemeńczykom, Libańczykom, Irakijczykom, Syryjczykom i wszystkim obywatelom Bliskiego Wschodu, dlaczego dobrym pomysłem jest zezwolenie największemu państwowemu sponsorowi terroryzmu na świecie na dostęp do nowoczesnych systemów broni
- mówiła amerykańska ambasador.

Według Waszyngtonu Iran nie wywiązał się z zobowiązań zawartych w porozumieniu. Tym właśnie USA motywują potrzebę przywrócenia sankcji.

Agencja Reutera przypomina, że sekretarz stanu Mike Pompeo przyznał, że wszczął w czwartek 30-dniowy proces ponownego uruchamiania wszystkich międzynarodowych sankcji na Iran. Złożył skargę w Radzie, w której oskarża Teheran o złamanie umowy nuklearnej z 2015 roku.

Z kolei hiszpańska agencja EFE podkreśla, że większość Rady Bezpieczeństwa - w tym jej stali członkowie z prawem weta - uważają, że Stany Zjednoczone nie mają prawa do nakładania sankcji, ponieważ wycofały się z umowy w 2018 roku.

Jak mówił ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzia, ma on nadzieję, że USA zrezygnują z sankcji wobec Iranu, „bo jest to nie tylko nielegalne, ale po prostu nie doprowadzi do osiągnięcia rezultatu pożądanego przez Stany Zjednoczone”.

Rzecznik prasowy stałego przedstawicielstwa USA przy ONZ oświadczył jednak, że „rozpoczęcie przywracania sankcji ma mocne podstawy prawne”, a „fakt, że niektórzy członkowie Rady wyrazili sprzeciw, nie ma żadnego skutku prawnego”.

Sankcje Organizacji Narodów Zjednoczonych, które Waszyngton usiłuje ponownie nałożyć na Iran, obejmują m.in. embargo na broń, zakaz działań związanych z rozwojem programu atomowego i kary na różne jednostki i instytucje.