Wybory prezydenckie na Białorusi odbyły się 9 sierpnia. CKW obwieściła, że wygrał je Łukaszenka, otrzymując 80,10 proc. głosów. Cichanouska jakoby uzyskała 10,12 proc. Kandydatka opozycji nie uznała wyników wyborów. Wkrótce wyjechała do sąsiedniej Litwy, gdzie obecnie się znajduje. Natychmiast po ogłoszeniu wyników głosowania w Mińsku i innych miastach Białorusi rozpoczęły się masowe protesty, które doprowadziły do starć z milicją i innymi służbami mundurowymi.

W programie "Dziennikarski Poker" w Telewizji Republika gościł wiceszef MSZ, który mówił o brutalności protestów za naszą wschodnią granicą. 

- Nie jest to eskalacja, jakiej obwialiśmy się dwa tygodnie temu, gdy władza białoruska brutalnie tłumiła te protesty. Na szczęście ktoś powiedział "stop", protesty trwały, ale tak brutalnego tłumienia już nie widzieliśmy (...) Widzimy również działania podejmowane przeciwko osobom zaangażowanym w strajki, są im stawiane zarzuty, są aresztowani. To scenariusz, który potencjalnie grozi niedobrymi konsekwencjami

- stwierdził Paweł Jabłoński w rozmowie z redaktorem Tomaszem Sakiewiczem.

Padło pytanie: czy da się oszacować realną liczbę ofiar brutalnie tłumionych protestów?

- Te informacje do nas spływają,będziemy starali się wyjaśnić każdy taki przypadek. Liczymy na to, że media niezależne, które wspieramy, potrafią odkrywać prawdę i będziemy się domagali, żeby każdy przypadek został wyjaśniony, a sprawcy zostali ukarani

- odpowiedział wiceszef MSZ. 

Sporo mówi się też o złym traktowaniu Polaków na Białorusi. Czy do MSZ docierają takie informacje? Jakie działania są podejmowane ze strony polskiej?

- W każdym przypadku dowiadujemy się, że obywatele Polski są narażeni na represje, interweniujemy na najwyższym możliwym szczeblu. Udało się kilku osobom już pomóc. To wymaga zręczności dyplomatycznej i niekoniecznie ujawniając, co się robi, bo władza białoruska jest wrażliwa na stawianie żądań. Stawiamy na to, żeby pomagać naszym rodakom w potrzebie

- stwierdził Paweł Jabłoński.

Złe traktowanie Polaków to jedno, a drugie - antypolskie nastroje, które podgrzewa na Białorusi sam Alaksandr Łukaszenka. 

- Polska jest wskazywana jako państwo, które inspiruje protesty. Łukaszenka opowiadał brednie, że polska armia zbliża się do granic Białorusi (...) Monitorujemy sytuację, która ma miejsce na Białorusi. To, co Polska robi, to stara się wspierać dążenia białoruskiego społeczeństwa. To autentyczny ruch sprzeciwu wobec władzy. Rolą Polski i państw Unii Europejskiej jest zagwarantowanie, żeby to prawo zostało zrealizowane

- podkreślił minister Jabłoński.