Jakub Błaszczykowski błysnął w meczu z Jagą i zdobył gola na 1:1. Po meczu jednak nie miał wesołej miny. Kiedy sędzia Tomasz Frankowski zakończył starcie w Białymstoku, na boisku pojawiło się kilkunastu kibiców. W tym gronie był ojciec z dziećmi, który chciał zrobić sobie zdjęcie z pomocnikiem reprezentacji Polski. Udało się, ale teraz za brak rozwagi fana Jagiellonii płaci Błaszczykowski. Kuba miał kontakt z ludźmi, z którymi pozował do zdjęcia, przez co powstało niebezpieczeństwo zarażenia wirusem SARS-Co-2. W ten sposób złamany został protokół bezpieczeństwa obowiązujący w klubach Ekstraklasy.

Jakub Błaszczykowski od razu został odizolowany od reszty zespołu. Do Krakowa nie wrócił z drużyną. Pod Wawelem przejdzie badania na obecność koronawirusa. Do czasu otrzymania wyników kapitan Wisły nie będzie mógł trenować z drużyną.

Kibic, który wtargnął na boisko, może się spodziewać surowych kar, z zakazem stadionowym włącznie.