Jagiellonia przystąpiła do meczu z Wisłą pod wodzą nowego trenera. Zwolnionego 31 lipca Bułgara Iwajło Petewa zastąpił Bogdan Zając. Były asystent Adama Nawałki w reprezentacji Polski w przeszłości przez siedem lat był piłkarzem Białej Gwiazdy i nigdy nie ukrywał sympatii i sentymentu do klubu spod Wawelu. Tym razem jednak Zając sentymenty zostawił w szatni. Nowy szkoleniowiec marzył o tym, by z białostocką publicznością przywitać się wygraną.

Od początku dominowała Wisła, lecz pewnie w bramce Jagi spisywał się sprowadzony z Arki Gdynia Pavels Steinbors. Gospodarze czekali na okazję do kontry. I kiedy ta się nadarzyła objęli prowadzenie. W 26. minucie Maciej Makuszewski potężnie uderzył sprzed pola karnego i choć piłka leciała w środek bramki, to Mateusz Lis dał się zaskoczyć.

[polecam: https://niezalezna.pl/348037-bardzo-skromny-skupiony-na-pilce-i-nauce-byly-trener-lewego-ujawnia-juz-w-zniczu-harowal-jak-wol]

Jagiellonia cieszyła się z prowadzenia tylko przez niespełna osiem minut. W 34. minucie sprawy w swoje ręce wziął Kuba Błaszczykowski, który strzelił z linii pola karnego. Futbolówka odbiła się jeszcze od obrońcy Jagi Błażeja Augustyna i wpadła do siatki.

W drugiej połowie więcej z gry mieli goście, lecz najlepszej okazji do objęcia prowadzenia nie wykorzystał Maciej Sadlok, którego strzał na rzut rożny sparował Steinbors.