Mówiąc o dotychczasowych zmianach w MSZ i ministerstwie zdrowia, Dziambor pozytywnie ocenił obydwie. Dłużej wypowiedział się na temat zmiany w resorcie zdrowia, gdzie prof. Andrzej Niedzielski zastąpił prof. Łukasza Szumowskiego. 

To jest człowiek, który zarządzał NFZ-em, więc on wie na czym polegają zależności naszej służby zdrowia, obecnej ochrony zdrowia. Wie jakie są problemy z tym związane i wie jak źle tam jest. Więc jeżeli jego misją na najbliższe trzy lata (...), będzie oddłużenie przynajmniej części szpitali, to już to będzie wielki wpływ na rzeczywistość. On nie musi być specjalistą-lekarzem, od tego ma wiceministrów, może mieć sztab doradców złożony z profesorów akademii medycznych. Natomiast może być dobrym zarządzającym, dobrym menedżerem i może wiele zmienić. Ja na pewno za to trzymam kciuki

- powiedział poseł Konfederacji.

Dodał także, że trzyma kciuki również za redukcję ilości ministerstw.

Nawet Jarosław Kaczyński w jednym z wywiadów mówił, że ministerstw będzie dużo mniej i trwa właśnie układanie tej nowej mapy ministerstw. Ja jestem cały za tym. Jeżeli się to uda i jeżeli to rzeczywiście spowoduje redukcję sumy pieniędzy, które są wydawane na utrzymanie aparatu państwowego. Na mniej pieniędzy "przeżeranych" przez biurokrację, to jestem cały za. Słyszałem o tym, że ma być wielkie ministerstwo z połączenia ministerstwa kultury, sportu, edukacji i szkolnictwa wyższego

 - mówił Artur Dziambor.

Przypomniał przy tym, że edukacja ma obecnie spore problemy wynikające z epidemii koronawirusa. "Mam nadzieję, że będziemy mogli wrócić do normalnego życia w pewnym momencie" - dodał, mówiąc o tym, że nie wyobraża sobie drugiego "lockdownu". 

Jarosław Kaczyński w wywiadzie, o którym wspomniałem, powiedział, że ministerstw może być dwanaście, zamiast obecnych dwudziestu trzech. Była by to zmiana kolosalna i zmiana na pewno idąca w dobrą stronę

- zaznaczył poseł.

Do sprawy zmniejszenia ilości ministerstw odniósł się drugi z gości Tomasza Sakiewicza, europoseł Ryszard Czarnecki (Prawo i Sprawiedliwość).

Rzeczywiście prezes Kaczyński mówił o 11-12 ministerstwach. Teraz ta reforma idzie w kierunku rady ministrów składających się z 12-13 resortów

- powiedział Czarnecki, co Dziambor skomentował wyraźnym zadowoleniem i uniesieniem kciuków w górę.

To będzie oznaczało - mam nadzieję - gwóźdź do trumny Polski resortowej, gdzie różne sprawy były przedmiotem pewnej walki o wpływy między resortami. Myśmy to ograniczyli, ale jak widać, wciąż w sposób jeszcze niewystarczający

- skomentował europarlamentarzysta.