- W pewnym momencie ludzie zaczęli uciekać. Padło hasło, że będą strzelać i... zaczęli strzelać!. Tyle co zdążyłem skryć głowę w rękach, odwróciłem się, zacząłem uciekać i dostałem wtedy w nogę - relacjonuje postrzelony przez policję uczestnik Marszu Niepodległości.

- Wycofaliśmy się w okolice Hotelu Mariot i tam przeczekaliśmy to najgorsze - mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl.

- Nie widziałem w tej grupie, w okolicach której stałem, żeby cokolwiek się działo w stronę policji. Oni nas wzięli z "flanki" od Novotelu. Policja zaczęła strzelać od lewej. Nie było żadnej burdy - podkreśla.

Zapytaliśmy poszkodowanego uczestnika marszu jak się czuje, czy z jego nogą wszystko w porządku - Ból przeszedł, bardziej ucierpiała moja duma - powiedział.



fot. facebook/rana postrzałowa uczestnika marszu