W środę odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiej w formie wideokonferencji. Najważniejsze ustalenia szczytu to oświadczenie, że UE nie uznaje wyników niedawnych wyborów prezydenckich na Białorusi, wzywa do zaprzestania przemocy i apeluje o dialog, który miałby dorowadzić do wyjścia z kryzysu. O zwołanie szczytu w związku z białoruskim kryzysem zwracał się w ubiegłym tygodniu premier Mateusz Morawiecki.

- Sytuacja na Białorusi rozwija się bardzo dynamicznie. Pragnienie wolności to żywioł, którego nie da się okiełznać. Za naszą wschodnią granicą wzbiera fala, której toporna białoruska dyktatura już nie powstrzyma

 - napisał szef rządu na Facebooku.

Podkreślił, że okoliczności te wymagają od Polski i innych krajów Unii Europejskiej błyskawicznej reakcji.

- Po raz kolejny polski rząd zareagował jako jeden z pierwszych. Przed dzisiejszą konferencją odbyłem wiele rozmów i konsultacji, które znalazły swój finał podczas teleszczytu Rady Europejskiej

- zaznaczył Morawiecki.

Szef rządu wskazał, że podczas nadzwyczajnego posiedzenia Rady Europejskiej, które odbyło się w środę w formule telekonferencji, udało się po pierwsze to, że "cała RE jednogłośnie potępiła przebieg białoruskich wyborów. Nie były one ani uczciwe, ani transparentne i demokratyczne, więc stwierdziliśmy, że powinny zostać powtórzone" – podkreślił Morawiecki.

Po drugie – podkreślił premier – niezwykle ważne jest zaangażowanie jak najszerszego międzynarodowego gremium, nie tylko w ramach UE.

- Na wniosek Polski uzgodniliśmy, aby włączyć w proces przygotowania kolejnych wyborów OBWE

- dodał.