"Nie ma środków owadobójczych, które działałyby wybiórczo na wybrany gatunek, bo zabijają zarazem wiele innych"

- poinformowała podczas środowej konferencji prasowej rzeczniczka łódzkiego koła Partii Zieloni Wiktoria Sakowicz.

Zieloni chcą, aby samorządy rezygnowały z oprysków przeciwko komarom i zastąpiły je bardziej przyjaznymi dla środowiska metodami.

"W ostatnich latach obserwujemy dramatyczny spadek liczby owadów, co z kolei pociąga za sobą załamanie populacji wielu gatunków ptaków. Giną też owady zapylające. Jedną z głównych przyczyn są wszechobecne insektycydy i herbicydy używane zarówno na wsi, jak i niestety, w mieście"

- podała Sakowicz.

Jej zdaniem balansujemy na krawędzi katastrofy ekologicznej, dlatego naszym obowiązkiem jest powstrzymanie się od stosowania środków owadobójczych, zwłaszcza tam, gdzie z łatwością można je zastąpić innymi, naturalnymi metodami.

"Naturalnymi wrogami komarów są jerzyki, jaskółki czy nietoperze

- podkreśla.

Chociaż z uwagi na pszczoły włodarze miast starają się czasem wykonywać opryski po zmierzchu - zdaniem Zielonych - nie rozwiązuje to problemu, bo trzmiele żerują jeszcze długo po zachodzie słońca, a inne owady, takie jak chrząszcze, ćmy, pasikoniki i pająki, są aktywne właśnie w nocy.

"Te i inne niezliczone organizmy tworzą sieć życia, której elementem jest człowiek, o czym, niestety, często zapominamy. Nie można bezkarnie niszczyć oczek tej sieci, bo w konsekwencji odbije się to na nas"

- przekonywał łódzki działacz i radny krajowy Partii Zieloni Kuba Bilski.

Zieloni apelują o wprowadzenie do szkół i przedszkoli programów edukacyjnych o pożytecznych ptakach, ekosystemie i o zależnościach pomiędzy światem ludzkim, roślinnym i zwierzęcym - przekazała Sakowicz.

Przedstawiciele Partii Zieloni złożyli petycję w sprawie zaprzestania oprysków przeciwko komarom do prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej.