Żółw, którego opiekunka nazwała Harry Houdini, waży obecnie 77 kg. Tego rodzaju gady żyją zazwyczaj na południu Sahary. Ten trafił jednak do nowojorskiej dzielnicy Staten Island.

„Czuję się jak w National Geographic. Moje życie to National Geographic” – powiedziała w lokalnej telewizji NY1 właścicielka Harry’ego Terry Troia.

Jako pastor, szefowa ośrodka pomocy dla bezdomnych Project Hospitality, świadcząca także usługi żywieniowe i wspierająca imigrantów, jest dobrze znana w swej dzielnicy.

Dziewięć lat temu, jadąc samochodem, znalazła żółwia na ulicy. Ważył on wówczas 5 kg. Pytała okolicznych mieszkańców, czy go nie zgubili, ale nikt się nie przyznał. Nie chciały go też ogrody i tak znalazł dom u niej.

„Nikt nie był nim naprawdę zainteresowany. I tak zostaliśmy razem. Był bezdomny. Jest nielegalnym imigrantem; nie wie, z jakiego kraju pochodzi”

- wyjaśniła.

Żółw pustynny to trzeci pod względem wielkości gatunek żółwi. Nie są one jeszcze zagrożone, lecz narażone na utratę siedlisk w Afryce, kwitnie także nielegalny handel tymi gadami jako zwierzętami domowymi.

„On jakby ogląda telewizję i słucha muzyki jazzowej, a nie wędruje 160 km po pustyni”

- mówiła Troia, dodając, że żółw nawilża się kąpielami w wannie, zjada belę siana miesięcznie i wbrew obiegowym opiniom porusza się dość szybko.

Opiekunka opowiada, że Harry uwielbia jeździć samochodem, lecz w miarę gdy rośnie, staje się to coraz trudniejsze. Pozwalała mu jeździć na siedzeniu obok kierowcy aż do incydentu, gdy drążek skrzyni biegów wszedł żółwiowi między pancerz a skórę. Kobieta musiała się zatrzymać i prosić o pomoc, aby go oswobodzić.

Żółwie pustynne mogą dożyć 100 lat. Harry ma teraz około 20 lat. Troia spodziewa się, że ją przeżyje. Ma nadzieję, że w końcu znajdzie mu dom, w którym będzie mógł zapewniać spokój, radość i równowagę duchową, jakie teraz jej daje.