Signifredi, który koordynuje oddział katolickiej dobroczynnej wspólnoty Sant’Egidio w Polsce, podkreślił, że niektórzy historycy “powierzchownie opisują bitwę jako epizod odwiecznego antagonizmu między Rosjanami a Polakami”.

“Ale to coś więcej, bo w 1920 roku stawką była ofensywa bolszewickiej rewolucji w Europie”

- stwierdził włoski historyk, znawca dziejów Polski i polskiego Kościoła.

Jak zauważył, dla bolszewików marsz ku “wyzwoleniu proletariatu na Zachodzie przebiegał przez Polskę”. Przytoczył słowa Włodzimierza Lenina: “gdzieś pod Warszawą znajduje się nie centrum polskiego rządu burżuazyjnego i republiki kapitału, ale centrum całego współczesnego systemu imperialistycznego”. Jak dodał Signiifredi, Lenin był przekonany, że upadek Warszawy mógłby wstrząsnąć tym systemem.

„Plan Lenina jednak upadł, a dzięki wojskom Piłsudskiego zachodnia Europa mogła cieszyć się przez trochę lat pokojem i bezpieczeństwem, przed wybuchem nowego i bardziej krwawego konfliktu”

- przypomniał.

Odnotował, że nakładem włoskiego wydawnictwa Corbaccio w serii “Dni, które zmieniły historię” ukazała się książka Adama Zamoyskiego “Warszawa 1920. Nieudany podbój Europy. Klęska Lenina”.

Massimiliano Signifredi zwrócił uwagę na postawę ówczesnego nuncjusza apostolskiego w Warszawie abp Achille Rattiego, przyszłego papieża Piusa XI, który nie uciekł ze stolicy przed ofensywą Armii Czerwonej. Pamiątką tego, dodał, jest fresk przedstawiający tę bitwę, namalowany na jego prośbę w kaplicy Pałacu Apostolskiego w Castel Gandolfo.

Jak zaznaczył, w świadomości Polaków pamięć o bitwie jest niezatarta.

Historyk, który pracuje obecnie nad biografią prymasa Stefana Wyszyńskiego, zauważył, że także prymas jako seminarzysta był świadkiem ataku Armii Czerwonej na Włocławek.

“Polska była decydującym teatrem działań dla historii XX wieku, a między sierpniem 1920 roku w Warszawie i sierpniem 1980 w Gdańsku zamyka się historia komunizmu w Europie"

- stwierdził Massimiliano Signifredi.