W marszu uczestniczy kilkaset osób, które pragną w pokojowy sposób wyrazić swoje poparcie dla zatrzymanych uczestników protestów na Białorusi. Wielu uczestników marszu jest ubranych w białe koszule symbolizujące niewinność. Niosą również przeważnie białe kwiaty. Uczestnicy pochodu trzymają flagi w barwach biało-czerwono-białych oraz Unii Europejskiej na znak sprzeciwu dla prezydentury Aleksandra Łukaszenki.

Wśród tłumu rozdawane są wydrukowane wizerunki osób, które zostały zatrzymane i są więzione przez białoruskie władze. Manifestanci trzymają banery z hasłami: "Razem", "Naród białoruski potrzebuje wsparcia", "Niech żyje wolność". Niektórzy niosą także plansze z wizerunkiem Łukaszenki przedstawionego z zakrwawionymi ustami. Skandowane jest hasło: "Żywie Biełaruś" oraz puszczana w tle białoruska wersja "Murów" Jacka Kaczmarskiego.

Marsz został zorganizowany przez Związek na rzecz Demokracji w Białorusi. Jego organizatorzy zaznaczyli, że manifestacja ma charakter pokojowy.

"Jej celem będzie zademonstrowanie solidarności z narodem białoruskim w chwili ciężkiej próby oraz udzielenie wsparcia ofiarom represji politycznych, mających obecnie miejsce w związku ze sfałszowanymi wyborami prezydenckimi w Republice Białoruś"

- powiedział prezes związku Dzianis Zvonik.

Wśród manifestantów są Białorusini. Małżeństwo mieszkające w Polsce od 3 lat, które przyszło na pochód z małym dzieckiem, wyjaśniło, że chcą zmian w ojczyźnie. "Nasza władza nie odpowiada za to, co robi i chcemy to zmienić. Zmienić Łukaszenkę" - zaznaczyli.

Yana i Ania, Ukrainki mieszkające w Polsce mówią, że pojawiły się na marszu, by wyrazić solidarność z Białorusią, bo ich kraj był w podobnej sytuacji w 2014 r. "Mamy bardzo dużo przyjaciół z Białorusi i chciałybyśmy im w ten sposób pomóc" - wyjaśniły..

Studentka pochodząca z okolic Białegostoku podkreśla, że uczestnicy marszu ubrani są na biało, bo chcą pokazać, że mają pokojowe zamiary i chcą okazać swój sprzeciw bez użycia siły. "Moja rodzinna miejscowość leży 17 km od granicy z Białorusią. Kultura białoruska była z mną od dziecka. Języka białoruskiego uczyłam się od drugiej klasy szkoły podstawowej. Dlatego tak ważne dla mnie jest to, żeby Białorusini mogli żyć w wolności, żeby nie zabijano ich na ulicach" - powiedziała.

Pochód ruszył spod pomnika Kopernika ulicą Nowy Świat, następnie przeszedł na Plac Trzech Krzyży i stamtąd Alejami Ujazdowskimi, ul. Gagarina, ul. Czerniakowską, ul. Powsińską dotrze do ambasady Republiki Białoruś przy ul. Wiertniczej na Wilanowie. Tam będą wygłaszane apele do przedstawicieli państwa białoruskiego. Zostaną zapalone znicze, będą złożone kwiaty i wieńce. Marsz ma się zakończyć ok. godz. 21.

Po niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi, w których, według oficjalnych wyników, po raz kolejny wygrał rządzący od 26 lat Alaksandr Łukaszenka, w wielu miastach tego kraju wciąż trwają protesty przeciw domniemanym fałszerstwom wyborczym. Od ich rozpoczęcia władze zatrzymały, często w brutalny sposób, kilka tysięcy osób.