Jak poinformowała rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Wejherowie asp. sztab. Anetta Potrykus, do zdarzenia doszło wczoraj. Wyjaśniła, że jeden ze świadków ok. godz. 5.00 zadzwonił pod numer alarmowy 112 i zawiadomił, że ulicą Derdowskiego w Redzie samotnie spaceruje małe dziecko.

- Policjanci po otrzymaniu zgłoszenia pojechali na miejsce i zastali tam chłopca, który przedstawił się jedynie z imienia. Powiedział też, że ma 5 lat. Miał przy sobie klucze, które jak się później okazało, były do jego domu

 - powiedziała asp. sztab. Portykus.

Kiedy policjanci zapytali chłopca, dokąd zmierza, odpowiedział, że idzie do swoich dziadków. Znał tylko nazwę ulicy. "Mundurowi pojechali z chłopcem na tę ulicę i tam ustalili, gdzie mieszkają jego dziadkowie. Okazało się, że nie ma ich w domu, ponieważ wyjechali" - mówiła rzeczniczka wejherowskiej policji.

W akcję włączyli się funkcjonariusze z wydziału kryminalnego. Ustalili oni tożsamość dziecka i jego miejsce zamieszkania. Policjanci pojechali z chłopcem do domu. Drzwi otworzyła im matka dziecka. Kobieta była zaskoczona - nie wiedziała, że jej syn opuścił mieszkanie. Jak podkreśliła Portykus, kobieta była trzeźwa.

O interwencji powiadomiony zostanie Sąd Rejonowy w Wejherowie.

- Skierujemy do sądu wniosek o ukaranie matki dziecka, ponieważ dopuściła do samodzielnego poruszania się małoletniego po chodniku, czyli drodze publicznej. Dziecko, które nie ukończyło 7 lat, nie może przebywać bez opieki na drodze publicznej. Rodzice lub opiekunowie, którzy dopuszczają do takiej sytuacji popełniają wykroczenie, za które grozi grzywna do 5 tys. zł

 - wyjaśniła asp. sztab. Portykus.