W Szczecinie pod pomnikiem Anioła Wolności, poświęconym ofiarom grudnia 70. roku odbył protest środowisk LGBT – jak twierdzą organizatorzy – „w obronie (aresztowanego przez sąd za zaatakowanie działacza akcji Stop Pedofilii) Michała Sz.”.

Radny miasta Szczecin (klubu PiS) Dariusz Matecki informował na Twitterze, że „tęczowi nie zbezcześcili Anioła Wolności”, ponieważ Szczecinianie przyszli aby „obronić pomnik”. Demonstrantom udało się jednak zbezcześcić pamięć historyczną Polaków i Żydów.

Grupka tzw. homoaktywistów była wspierana m.in. przez posłów Lewicy. Podczas jednego z płomiennych przemówień Małgorzata Prokop, która dostała się do Sejmu z list Wiosny Roberta Biedronia porównała sytuację lesbijek, gejów, biseksualistów, transwestytów oraz innych tzw. niebinarnych, do sytuacji Żydów w okupowanej Polsce.

- To, co się dzieje dzisiaj z mniejszościami w naszym kraju, ze społecznością LGBT, z kobietami, które domagają się swoich praw, to jest to samo, co tzw. prawdziwi Polacy robili kiedyś z Żydami, kiedy odmawiali im życia i pracy we własnym kraju. Potem cieszyli się, kiedy Hitler rozwiązywał sprawę Żydów. A potem wyrywali im zęby, nawet z grobów po śmierci. A potem doprowadzili do pogromów w Kielcach i mordu w Jewabnem.

- mówiła podczas demonstracji w Szczecinie poseł Lewicy Małgorzata Prokop.


O komentarz do skandalicznych słów poseł Prokop, obrażających zarówno Polaków jak i Żydów poprosiliśmy wiceprezes Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce (TSKŻ) Klaudię Klimek.

Przemysław Obłuski: Abstrahując zupełnie od postulatów środowisk LGBT – bo to w ogóle nie w tym rzecz – czy uważa pani, że porównanie, które sformułowała podczas swojego wystąpienia poseł Małgorzata Prokop jest dopuszczalne w debacie publicznej? 

Klaudia Klimek: Po pierwsze wydaje mi się, że takie porównanie jest nieuprawnione i jest nadużyciem. Natomiast – jeżeli jest to nadużycie – to chyba nie było zrobione ze złej woli, ale dlatego, że pani posłanka chciała zwrócić uwagę, że jakieś grupy, czy społeczności w Polsce są dyskryminowane przez inne grupy. Pewnie też chciała zwrócić uwagę na to, że jest przyzwolenie na tego typu wypowiedzi, tego typu traktowanie. Z mojego punktu widzenia, jako przedstawiciela społeczności żydowskiej, uważam, że pani posłanka dokonała pewnego nadużycia i też martwi mnie to – szczerze mówiąc – że za każdym razem jak jakiś mniej znany poseł chce zwrócić uwagę na swoją wypowiedź, to używa do tego porównań do historii, do II wojny światowej, do tego, jak Żydzi byli mordowani, do Holokaustu.

W tym sensie wiadomo, że takie porównanie odbije się szerokim echem. Wiadomo, że społeczność żydowska będzie musiała się wypowiedzieć na ten temat, media będą o tym pisać. To mnie trochę denerwuje, jako członka społeczności żydowskiej, a także przedstawiciela jednej z organizacji. Tego typu retoryka jest „narzędziem”, aby zwrócić uwagę na swoją wypowiedź.

Na świecie jest wiele różnych mniejszości, bardzo różnych. Wychodzi więc na to, że jeżeli ktoś chce zaakcentować swój trudny los, to może się powołać na tragedię Żydów i powiedzieć tak: My jesteśmy traktowani, tak jak byli traktowani Żydzi w czasie II wojny światowej. Performance ma swoje granice. Ja odnoszę wrażenie, że to co zrobiła poseł Prokop, to był rodzaj takiego właśnie działania - podpinania się pod Żydów w czasie II wojny światowej. Chyba trzeba zachować jakieś proporcje?

- Też mi się tak wydaje. Na obronę pani posłanki mogę powiedzieć, że trochę niefortunnie porównała [sytuację osób LGBT-red. ] do pogromów, do tego jak wyrywano im złote zęby. Uważam, że tutaj, to było nietrafione porównanie. Ale jeżeli miałabym się odnieść osobiście do czasów II wojny światowej, czy tego, co było przed II wojną światową, tego jak naziści w Niemczech się zachowywali, jak zaczynali – nie tylko Żydów – ale poszczególne grupy społeczne, miedzy innymi homoseksualistów szkalować i odbierać im prawa i też wysyłać do obozów koncentracyjnych, to chcę powiedzieć, że od tego się zaczęło. Zapala mi się wówczas „czerwona lampka”, choć nie porównałabym tego do Holokaustu Żydów.

Pani wspomniała o nazistach, ale posłanka Prokop „pojechała ostro” po Polakach, myląc przy okazji chronologię, bo zbrodnię w Jedwabnem umiejscowiła po pogromie kieleckim.

- Zdecydowanie uważam, że to było nieuprawnione i też uważam, że to jest absolutnie niepotrzebne, żeby mieszać i wywlekać historyczne relacje polsko-żydowskie i tego, co było po II wojnie światowej, bo myślę, że musimy się skupić na budowaniu pozytywnych relacji, a nie cały czas wracać do tego, co było. Jak będziemy tak robić, to nigdy nie ruszymy do przodu. Wywlekanie historii i relacji polsko-żydowskich w kontekście społeczności LGBT i tego, co się dzieje teraz, uważam niepotrzebne po prostu. Jest to robione „na siłę”, trochę naciągane, trochę, żeby zwrócić uwagę na swoją wypowiedź. Uważam, że to jest nieadekwatne, choć retoryka którą obserwujemy w mediach jest niebezpieczna i się dobrze nie skończy.

Czy w związku z wypowiedzią pani poseł Prokop możemy się spodziewać jakiegoś oficjalnego stanowiska społeczności polskich Żydów?

- Ja zajmuje stanowisko, jako wiceprzewodnicząca TSKŻ i w tym kontekście się wypowiadam, natomiast powiem tak: środowisko żydowskie – może nieortodoksyjne – jest otwarte na homoseksualistów. My zawsze jako społeczność żydowska dbamy o tzw. inkluzywność, tak, żeby nikt nie czuł się odtrącony. Wydaje mi się więc, że społeczność żydowska może chcieć zabrać głos w tej sprawie. Natomiast trzeba mieć świadomość tego, że nasza społeczność jest trochę zmęczona takim angażowaniem nas w spory, które nie do końca nas dotyczą. Jesteśmy obywatelami Polski i to, co się dzieje w Polsce nas dotyczy jak najbardziej i się tym interesujemy, ale właśnie wciąganie nas jako narzędzie do podkreślania pewnych rzeczy jest męczące. To nie jest pierwszy i pewnie nie ostatni raz.

Tak, ale tutaj zostaliście wywołani do „tablicy” przez panią poseł Prokop.

- Dokładnie tak, tylko pytanie, czy to jest do końca nasza tablica?

Uważam, że nie wasza.

- Ale my w naszej społeczności mamy homoseksualistów.

W każdej społeczności są homoseksualiści i tu nie o to chodzi.

- My powinniśmy się wypowiadać, jako obywatele polscy, a nie konkretnie, jako Żydzi.

Nie ja to wymyśliłem, ale pani poseł Małgorzata Prokop, powołując się na ofiary Holokaustu.

- Kiedy z panem rozmawiam, jako przedstawiciel społeczności żydowskiej, to jednocześnie sobie myślę, że jestem stuprocentową Polką, tutaj wychowaną i jak najbardziej zainteresowaną tym, co się dzieje w polityce. Trudno mi się więc wypowiedzieć „tak”, ale nie wziąć pod uwagę innego kontekstu. Ciężko się jest wypowiadać polskim Żydom tylko jako Żydzi, bo to też są Polacy. Jako przedstawicielka społeczności żydowskiej – z jednej strony nie chciałabym się wypowiadać w tej sprawie – z drugiej strony powinnam, bo też w mojej społeczności też są homoseksualiści. 


Scheuring-Wielgus na wiecu LGBT:


Scheuring-Wielgus na wiecu LGBT: "Tęczowa flaga zawiśnie na Sejmie". Mocna riposta posła PiS