W Polskim Radiu 24 rozmawiano o tym, czy czeka nas droga Włoch, Hiszpanii i Irlandii, krajów gdzie postępy LGBT, ruchów proaborcyjnych są największe. Wskazano, że kraje te były w wielu aspektach podobne do Polski, a teraz są całkowicie inne. Czy Polska za dziesięć lat będzie taka jak obecnie Irlandia i czy o to toczy się ten spór?

Być może o to toczy się ten spór z punktu widzenia projektu lewicowych działaczy na zachodzie, czy tych, którzy ich wspierają – typu George Soros. To nie oznacza, a przynajmniej intuicyjnie wydaje mi się, że Polska nie będzie za 10 lat w tym samym miejscu. Wbrew temu, co widzimy, ruchy LGBT w Polsce są bardzo słabe. One nawet nie są w stanie przejąć reprezentacji środowisk homoseksualnych, z którymi większość środowisk woli nie mieć nic wspólnego

– powiedział Tomasz Sakiewicz.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej” zwrócił uwagę, że cały czas widzimy na paradach kilka tych samych osób plus polityków z lewicowych partii.

A ilość pieniędzy, którą wyłożono na nich (...), to były dziesiątki tysięcy na osobę. Trudno się dziwić, że jak się komuś daje rocznie dziesiątki tysięcy to taka osoba, nie musi zajmować się niczym innym, jak tylko byciem działaczem LGBT – mówił.

Dodał, że te środki nie płyną tylko z Warszawy, ale też innych samorządów, z zagranicy.

To jest importowana rewolucja, tak ja ta sprzed 100 lat, tylko na szczęście jest jeszcze w miarę pokojowa. Ona ma taką samą podatność na polski grunt, jaką mieli bolszewicy w 1920 roku

– ocenił.

Podkreślił, że jest pewna grupa ludzi, która ma takie poglądy i będzie to wspierać.

Ale to grupa marginalna z punktu widzenia politycznego i zakresu społecznego. Natomiast ma ogromne wsparcie części mediów, świata politycznego. Dla Platformy Obywatelskiej stały konflikt tego rządu z jakimikolwiek grupami jest pewnym sposobem na istnieje. Wypowiadanie się w tej sprawie, obwinianie rządu jest bardzo wygodne, ponieważ Platforma tak realnie ucieka od swoich problemów

– zaznaczył Tomasz Sakiewicz.