Niemal wszystkie nowe przypadki - 278 - zdiagnozowano w stanie Wiktoria, który jest zarzewiem drugiej fali zakażeń koronawirusem. W ciągu ostatniej doby zmarło tam osiem zakażonych osób. Pozostałe infekcje - 12 - odnotowano w sąsiedniej Nowej Południowej Walii. Reszta stanów od dawna nie pozostaje wolna od wirusa.

Władze Wiktorii w czwartek oznajmiły, że przejmą kontrolę nad trzema prywatnymi domami opieki nad seniorami w związku z panującą tam sytuacją. Cztery ze zmarłych w czwartek osób to pensjonariusze domów opieki.

Liczba nowych przypadków koronawirusa jest najniższa od 20 lipca, co łącznie z danymi z tego tygodnia - zdaniem ekspertów - daje nadzieję na to, że sytuacja wkrótce zostanie opanowana.

Tymczasem w Nowej Zelandii, która ponad 100 dni temu ogłosiła wyeliminowanie transmisji wirusa, do 17 wzrosła liczba infekcji związanych z wykrytym w tym tygodniu ogniskiem w Auckland. Do zakażeń w tym kraju doszło mimo zamknięcia granic.

Władze podejrzewają, że źródłem infekcji mogły być importowane mrożone produkty. Większość z zainfekowanych to bowiem pracownicy chłodni i ich rodziny, a badania genomu wirusa nie wykazują związków z wirusem zdiagnozowanym u osób przebywających na kwarantannie. Premier Jacinda Ardern oświadczyła jednak, że do infekcji prawdopodobnie doszło przez kontakt z zakażoną osobą.

Wszyscy zakażeni zostali skierowani do utworzonych w Nowej Zelandii ośrodków izolacji.