Rafał Dzięciołowski w programie "W punkt" był pytany o obecna dynamikę protestów na Białorusi.

- To co jest novum w sytuacji białoruskiej - my opowiadamy o Mińsku, a demonstracje są obecne praktycznie we wszystkich większych miastach Białorusi. Od wschodnich granic kraju aż po Grodno, Brześć i pomniejsze rejony, jak Smorgonie czy Lida. Mamy do czynienia z czymś w rodzaju pospolitego ruszenia dużej części narodu. Nie powiem całego narodu, ale na tyle dużej części, że można mówić o większości społeczeństwa białoruskiego, która wypowiada posłuszeństwo autorytarnemu reżimowi - powiedział szef Fundacji Solidarności Międzynarodowej.

- W perspektywie krótkoterminowej możemy powiedzieć, że za tydzień-dwa demonstracje zostaną spacyfikowane za cenę straszliwych ofiar. porządek będzie panował w Mińsku, patrol będzie spotykał patrol tak jak to było, pamiętamy ze stanu wojennego w Polsce. A świat? Jak zwykle nic nie powiedział. Być może będą jakieś wyrazy ubolewania, być może uda się przeprowadzić jakąś konferencję, naradę na temat tego, z czym mamy do czynienia. W ten sposób przegapimy to, co jest istotą tego zjawiska - istotą jest pojawienie się nowego czynnika na arenie politycznej Białorusi: obudzonego, aktywnego i gotowego do ekspresji swoich oczekiwań politycznych społeczeństwa białoruskiego

- dodał.

ZOBACZ całą rozmowę "W punkt" z Rafałem Dzięciołowskim: