Po niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi w Mińsku i innych miastach Białorusi rozgorzały protesty przeciw fałszowaniu wyników głosowania. Demonstracje i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego zwyciężył obecny prezydent Alaksandr Łukaszenka, uzyskując ok. 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów.

Według białoruskiego MSW podczas protestów w poniedziałek i wtorek zatrzymano ponad 5 tys. osób. W środę poinformowano o kolejnym tysiącu zatrzymań od wtorku wieczorem i wszczęciu 17 spraw karnych za napaść na funkcjonariuszy. Potwierdzono dotychczas śmierć jednej osoby w starciach między demonstrantami a służbami siłowymi.

Białoruś wspierana jest przez wiele państw. Świat wstrzymał oddech, z niedowierzaniem patrząc na wydarzenia w Mińsku i innych miastach Białorusi. Czy wybory zostały sfałszowane? Wątpliwości są ogromne, a potwierdzają je kolejne materiały, które trafiają do sieci (choć internet na Białorusi został ograniczony). 

Film nagrany w białoruskiej fabryce udostępnił Andrzej Poczobut, członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi. Na nagraniu słychać, jak mężczyzna (Poczobut opisuje go, jako kierownika fabryki) twierdzi, że wybory wygrał Łukaszenka. Jeden z robotników prosi wtedy, by wstał z miejsca każdy, kto głosował na Swiatłanę Cichanouską... Wstaje większość osób w sali, rozpoczynają się wiwaty i oklaski na cześć kandydatki opozycji.

Zobaczcie nagranie: