Kilkadziesiąt minut po wyborze Gawłowskiego na szefa senackiej Komisji Nadzwyczajnej do spraw Klimatu wicemarszałek Senatu z ramienia PiS Marek Pęk oraz przewodniczący grupy senatorów klubu parlamentarnego PiS Marek Martynowski zorganizowali konferencję prasową.

Uważamy, że senator Gawłowski jest nieodpowiednią osobą do piastowania tak zaszczytnej funkcji, jaką jest funkcją przewodniczącego komisji senackiej. Pan senator Gawłowski ma liczne, poważne, korupcyjne zarzuty, postępowanie w jego sprawie

– mówił Pęk.

Portal Niezależna.pl poprosił polityków różnych opcji o komentarz odnośnie tego kontrowersyjnego wyboru.

Znacznie lepiej byłoby gdyby wyjaśniono sprawy zarzutów karnych dla senatora Gawłowskiego zanim obejmie on jakąkolwiek funkcję w Senacie. Taka sytuacja jest absolutnie nieakceptowalna

– mówi nam poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

Udało nam się też porozmawiać z jednym z uczestników wspomnianej konferencji senatorem markiem Martynowskim.

Do tej pory zadaniami, które wyznaczono dla Komisji Nadzwyczajnej do spraw Klimatu zajmowała się Komisja Ochrony Środowiska, która istnieje od samego początku. Ten spektakl, który dziś obserwujemy jest przygotowany specjalnie pod pana Gawłowskiego, aby mógł on pełnić jakąś reprezentatywną funkcję. My się z tym nie zgadzamy i nie będziemy brali udziału w pracach tego organu

– poinformował senator Martynowski.

W podobnym tonie wypowiada się wiceminister aktywów państwowych Zbigniew Gryglas.

- To bardzo zły ruch dla polskiej demokracji. Polityków powinny obowiązywać szczególne standardy, a w tym wypadku mamy do czynienia z zarzutami o charakterze korupcyjnym. Sąd uznał zasadność zatrzymania, co oznacza, że podejrzenia kogą się potwierdzić. Z całą pewnością taka osoba nie powinna piastować ważnych urzędów

– wskazuje wiceminister Gryglas.

Z kolei Dobromir Sośnierz z Konfederacji uważa, że „zarzuty i szefowanie senackiej komisji to dwie różne sprawy”.

- To, że senator ma zarzuty w sprawie, która nie jest związana z tym, co miałby teraz robić, to nie widzę przeciwwskazań, aby piastować daną funkcję. Natomiast jest to zawsze nieeleganckie i pozostawia niesmak. Ze względów PR-owych nie robi się takich zabiegów. Jednak za mało znam tę sprawę, bym mógł ocenić czy Stanisław Gawłowski jest na tyle bezcennym fachowcem, że musimy go prosić o zajęcie tego stanowiska mimo ciążących na nim zarzutów

– mówi poseł Sośnierz.

Stanowcze zdanie zaprezentował także poseł Koalicji Polskiej Jarosław Sachajko.

- Po pierwsze, osoba piastująca tego typu wysokie funkcje i reprezentująca Polaków powinna być krystaliczna. Nie powinno być żadnych wątpliwości co do niej. Po drugie, polskie sądy powinny działać wielokrotnie szybciej. Jeśli potwierdzą się zarzuty wobec pana Gawłowskiego, to oznacza, że z premedytacją wykorzystywał pełnione przez siebie funkcje. Nie można pozwolić na kolejne tego typu niejasności, stad też wymiar sprawiedliwości musi być głęboko i mądrze zreformowany. My przedstawiliśmy propozycję, aby sędziowie pokoju byli obecni w polskim porządku prawnym. Pomysł ten zyskał uznanie u prezydenta Andrzeja Dudy, co mnie bardzo cieszy

– powiedział nam poseł Sachajko.

O komentarz do całej sytuacji chcieliśmy poprosić także przedstawicieli PO, m.in. marszałka Tomasza Grodzkiego, senatora Krzysztofa Brejzę oraz kilku innych polityków, jednak nasze telefony pozostawały bez odpowiedzi.


Przypomnijmy, że Stanisław Gawłowski przebywał w areszcie w związku z zarzutami, które na nim ciążą. Gawłowski jest jednym z oskarżonych w tzw. aferze melioracyjnej, m.in. o przestępstwa o charakterze korupcyjnym i pranie brudnych pieniędzy. Akt oskarżenia do szczecińskiego sądu wpłynął 4 lipca. Chodzi o nieprawidłowości przy 26 inwestycjach realizowanych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. Obrońca Gawłowskiego mówił, że jego klient udowodni swoją niewinność, bo nie popełnił zarzucanych mu czynów.

W lutym br. Krzysztof B. przyznał się w szczecińskim Sądzie Okręgowym do wręczenia łapówki obecnemu senatorowi Stanisławowi Gawłowskiemu. Według przedsiębiorcy, Gawłowski wymusił od niego pieniądze na finansowanie kampanii wyborczej. Krzysztof B. - według Prokuratury Krajowej - miał wręczyć Gawłowskiemu, ponad 405 tys. zł łapówki.