Wcześnie rano w środę zadziałała poczta, łącza wi-fi i komórkowe sieci internetowe, uruchomiły się komunikatory, sieci społecznościowe i serwisy wideo (YouTube). Do skrzynek pocztowych zaczęły wpadać maile z poprzednich trzech dni.

W środę w południe (godz. 11 w Polsce) działały również zablokowane wcześniej portale niezależnych mediów, takie jak TUT.by, svaboda.org, naviny.by.

Sytuacja, jak pisze portal TUT.by, powołując się na swoich czytelników, dotyczy nie tylko Mińska, ale również części Białorusi.

Według prezydenta Alaksandra Łukaszenki internet na Białorusi odłączono „z zagranicy”. Celem, jak przekonywał szef państwa, było zwiększenie niezadowolenia społecznego.

Instytucje państwowe informowały w niedzielę m.in. o atakach DDoS na białoruską sieć.

Według ekspertów internet został wyłączony przez władze Białorusi w celu zablokowania obiegu informacji i uniemożliwienia komunikacji i koordynacji obywatelom, wychodzącym na protesty przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich.

Brak internetu spowodował poważne problemy dla firm i instytucji, a także liczne niedogodności dla zwykłych obywateli.

Co najmniej 16 firm z Parku Wysokich Technologii, skupiającego firmy IT i Hi-Tech, zwróciło się do kierownictwa parku z apelem, by „wyjaśniło władzom, jakie są możliwe konsekwencje gospodarcze braku internetu”.

„Każda godzina bez internetu negatywnie wpływa na reputację biznesową zarówno firm, jak i całego kraju”

- napisano.