W cieniu krzykliwych tytułów na portalach w ramach trwającej wojny ideologicznej, publicystom ucieka sprzed oczu to, co może być najpoważniejszym skutkiem obecnych protestów. W ich scenariuszu chodzi o to, by dla celów podupadłych elit biznesowych III RP, skanalizować bunt polskich anarchistów. A dokładniej – to jasno wynika z wywiadu „Łani” dla „Vogue” – przenieść do Polski zagraniczne, nieprzystające do naszych realiów wzorce, które również polskim anarchistom były dotąd obce. 

Jak z anarchistami zwalczałem „pały i sąd cały”

Znam anarchistów nie najgorzej, dawno temu tworzyłem razem z nimi, ponad podziałami, Komitet Wolny Kaukaz, gdy Rosja dokonywała masakry Czeczenii. Razem protestowaliśmy przeciwko policyjnym represjom, a wspólne zasiadanie - dziesiątki razy - na ławach oskarżonych, sprzyjało wzajemnemu poznawaniu swoich stanowisk.
Ktoś powie, że to marginalne środowisko bez znaczenia. W obecnej sytuacji nie będzie miał racji, a nawet będzie mylił się o 180 stopni. Establishment od lat rozpaczliwie szuka jakichkolwiek ideowców, którzy nadaliby dynamiki i witalności protestom KOD-u czy Obywateli RP.

Podczas protestów po aresztowaniu na dwa miesiące Michała Sz. pojawiły na nich po raz pierwszy od 2015 r. ideowe dzieciaki, wygrażające policji. Zarówno niejeden pisowiec oglądający filmik w internecie, jak i towarzyszący protestującym polityk lewicy dziwili się, słysząc okrzyk „Jeb…ć pały i sąd cały”. O co chodzi tym młodym ludziom – są przeciwko sądom jak PiS, a nie za sądami, jak SLD?

No więc to byli właśnie najmłodsi wychowankowie polskiego ruchu anarchistycznego, których udało się – wbrew jego tradycjom i poglądom wielu starszych liderów – zaprzęgnąć, przynajmniej na chwilę, do walki o polityczne cele jednej ze stron głównego politycznego sporu.

Antek Wiesztort: jak wyszydzasz biednych, nie pomoże ci orientacja seksualna

Antek Wiesztort, jeden z liderów anarchistów i założyciel kolektywu Syrena, niegdyś współpracownik Jolanty Brzeskiej, napisał 7 lipca, przed wyborami: „Zrobiłem sondę wyborczą wśród bliskich mi ludzi. Podzielę się, bo wyszło mi ciekawie. Równo jedna trzecia z Was głosuje na PiS, druga trzecia na PO, a trzecia część nie zagłosuje w ogóle. Chce tylko powiedzieć, że rozumiem Wasze decyzje i je szanuję. Bardziej zależy mi na Was niż na tych politykach”.
Jednocześnie Wiesztort, z którym miałem okazję rozmawiać kilka miesięcy temu w moim programie „Wywiad z chuliganem” (rozmowę podlikowuję poniżej), wskazał w tym samym tekście granice, których anarchiści powinni przestrzegać: „Nie będę jednak nigdy szanował jak ktoś szczuje na biednych, niezależnie kogo lubią mieć w łóżku - nic mi do tego. Jak wyszydzasz biedotę i czujesz się lepszy bo masz więcej, to ostrzegam że w kontakcie ze mną nie pomoże ci żadna orientacja seksualna. A jak już ktoś chce zaglądać do czyjegoś łóżka - lepiej zajrzyj do jego/jej gara bo może mieć tak samo pusto jak Ty”.

Anarchiści dumni z udziału w Powstaniu Warszawskim

Stanowisko Wiesztorta jest kontynuacją unikalnej tradycji polskiego anarchizmu, oddzielnej od zachodnich wzorców. Polscy anarchiści walczyli z komunistyczną władzą. Brali udział w ruchu Wolność i Pokój, walczącym w PRL z przymusową służbą w wojsku. Byli przeciwni „okrągłemu stołowi”, można było ich wówczas zobaczyć u boku Joanny i Andrzeja Gwiazdów.

Czy polski anarchizm był dotąd antyklerykalny? Był w tym sensie, że postrzegał kościelne elity jako jedną z grup uprzywilejowanych, podobnie jak biznesmeni, liberałowie, międzynarodowa finansjera czy uwłaszczeni postkomuniści. Antykościelni artyści kręcili się w okolicach anarchistycznych skłotów, ale nie nadawali głównego tonu ich przekazowi.
Pamiętam z lat 90. punkowy komiks bodaj „Pały”, czyli Dariusza Palinowskiego, w którym obok złych biskupów była żyjąca w biedzie zwykła siostra zakonna i bliżej jej było do również biedujących… punkowców, niż hierarchów żyjących w pałacach.

Polski anarchizm był przeciwny nacjonalizmowi, zbyt łatwo nazywał faszystami narodowców, ale raczej rzadko szedł na ostrą konfrontację z tym, co święte dla zwykłych Polaków i z tym, co najpiękniejsze w polskiej tradycji. Na stronie skłotu Rozbrat jest tekst śp. Rafała Górskiego o udziale anarchistów w Powstaniu Warszawskim, czyli walkach toczonych przez Samodzielną 104 Kompania Syndykalistów. Połowa z nich zginęła…

Powołując się na ta tradycję, można krytykować bogacenie się kościelnych hierarchów, ale nie chce się raczej profanować obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, z którym umierali powstańcy, albo kpić z figury Chrystusa, zrzuconej przez Niemców. Bo to były świętości nie tylko dla „nacjonalistów”, ale i tych walczących o „Wolność Naszą i Waszą”…

Skasować unikalny polski anarchizm

To, co dzieje się w ostatnich dniach, jest efektem procesu, który toczył się w ostatnich latach. Miałem okazję rozmawiać z kolegami z anarchistycznej strony, którzy nie ukrywali, że do ich ruchu napływa sporo młodych ludzi, których wprawdzie przyciąga posmak buntu związany z literą „A” wpisaną w okrąg, ale ich poglądy kształtują media jak najdalsze od anarchistycznych idei. Trochę z wyrzutem mówili do mnie, że to efekt podziału wśród Polaków, który ja współtworzę.

Wydaje się, że ktoś właśnie uznał, iż to odpowiedni czas, by w imię światowej rewolucji LGBT skasować unikalne zjawisko, jakim jest polski anarchizm. I wszczepić na nasz grunt coś, co jest całkowicie obce polskiej kulturze i tradycji, również tej o punkowym zabarwieniu.

To jasno wynika z wywiadu „Łanii” dla pisma „Vogue”. Oto dowiadujemy się, że głośny ostatnio „Kolektyw Stop Bzdurom” tworzą… dwie osoby, czyli Łania i Michał Sz. i czytam zapowiedź: „Teraz jednak Stop Bzdurom staje się ruchem, który szybko się rozrasta, a pod hasłem naszego kolektywu organizowane są oddolne, spontaniczne akcje”.
Czym teraz ma być anarchizm w ich wykonaniu? „Jesteśmy anarchistycznym queerem polskim. Naszą przestrzenią są ulice, a celem walka z wszelkimi przejawami homofobii, transfobii i queerfobii w kraju. Nazywamy to „bezczelnym aktywizmem”, bo zajmujemy się wszystkim, co pozostaje na marginesie innych organizacji. Nie boimy się mówić wprost tego, co krąży w nieoficjalnym obiegu. Nie boimy się bardziej radykalnego podejścia. Uważamy, że brakowało tego głosu na polskiej scenie publicznej, którą zdominowały bardziej zachowawcze opinie”.

Czyli jasna zapowiedź, że tradycja polskiego anarchizmu idzie do kosza, przy czym nowy ruch ma być jego… kontynuacją: „Zanim wystartowałyśmy ze Stop Bzdurom działałyśmy w innych organizacjach, również anarchistycznych. Wiemy, jak wygląda ten ruch na świecie i jakie są jego założenia, ale nie miałyśmy żadnej konkretnej inspiracji. Ciężko jest przełożyć realia innych krajów do Polski. Tu queerowa walka wygląda zupełnie inaczej niż we Francji czy Stanach Zjednoczonych”.

A poniżej rozmowa Piotra Lisiewicza z liderem anarchistów Antkiem Wiesztortem w „Wywiadzie z chuliganem”: