Większość z 700 tys. uczniów - z wyjątkiem dzieci kluczowych pracowników - nie miała zajęć w salach lekcyjnych od 20 marca, a jedynie do końca zeszłego roku szkolnego prowadzone były zdalnie.

Powrót do szkół w Szkocji odbywa się stopniowo - we wtorek, jako pierwsze poszły do nich dzieci na Szetlandach oraz w regionie Scottish Borders, zaś w środę wznowią działalność szkoły w większości z pozostałych 30 jednostek administracyjnych. Szkocki rząd dał lokalnym władzom pewną autonomię, co do terminu otwarcia szkół i pozwolił, by pierwszy tydzień potraktować jako adaptacyjny, ale chce, aby od 18 sierpnia wszyscy uczniowie wrócili do zajęć w pełnym wymiarze.

Wydane wytyczne zalecają, by w miarę możliwości uczniowie spędzali cały dzień w tych samych grupach, choć nie ma obowiązku, by utrzymywali określony dystans. Ten może być zalecany jako dodatkowe zabezpieczenie między uczniami w szkołach średnich, a także jest wymagany pomiędzy dorosłymi i pomiędzy dorosłymi a dziećmi.

Zasłanianie twarzy jest wymagane tylko w przypadku dorosłych, jeśli przez więcej niż 15 minut będą przebywać w odległości mniejszej niż 2 m od innej osoby, ale zarówno dzieci, jak i dorośli, mogą to robić, jeśli chcą. Wytyczne mówią, że przy ich stosowaniu należy brać pod uwagę konkretne uwarunkowania w danej szkole oraz że odnoszą się one także do autobusów szkolnych.

"Szkoły naprawdę ciężko pracowały, aby wspierać uczniów w czasie zamknięcia, ale wiemy, że miało ono negatywny wpływ na edukację, na dobre samopoczucie, na szczęście młodych ludzi, więc ich powrót do edukacji w pełnym wymiarze godzin musi być priorytetem"

- oświadczyła we wtorek szefowa szkockiego rządu Nicola Sturgeon.

Tymczasem również we wtorek szkocki rząd wycofał się ze swojej wcześniejszej decyzji o moderowaniu ocen, wystawionych przez nauczycieli w miejsce egzaminów końcowych. Ponieważ z powodu epidemii zostały one odwołane, oceny końcowe mieli wystawić nauczyciele na podstawie dotychczasowych wyników uczniów. Rząd zdecydował jednak, aby uwzględnić w nich także średnie wyniki z danej szkoły z poprzednich lat, argumentując, że będzie to bardziej obiektywne niż nieco subiektywna ocena nauczyciela.

Ale w efekcie tej moderacji 93 proc. ze prawie 125 tys. ocen wystawionych 75 tys. uczniów zostało obniżonych, a na dodatek okazało się, że na terenach uboższych obniżenie w dół było procentowo dwukrotnie większe niż na zamożniejszych.

Po kilku dniach protestów uczniów, we wtorek szkocki rząd wycofał się z wcześniejszej decyzji i przywrócił oceny wystawione przez nauczycieli.