Agnieszka Kołodziejczyk: Sierpień tradycyjnie jest miesiącem trzeźwości w Kościele.  Tymczasem już w ciągu pierwszych dni policja zatrzymała prawie 1000 nietrzeźwych kierujących w całej Polsce. W lipcu "pod wpływem" było ok. 8 tys. polskich kierowców. Czy takie niechlubne statystyki - to tylko polska specjalność, czy inne kraje np. europejskie również zmagają się z takim problemem?

Ks. Piotr Brząkalik, współtwórca akcji "Prowadzę. Jestem trzeźwy", od 2002 r. proboszcz parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Katowicach-Piotrowicach: Nie wiem, czy to tylko nasza specjalność i jak wygląda sytuacja w innych krajach! Jestem jednak skłonny widzieć w tym naszą specjalność! To wynika z bagatelizacji prawa, nieprzewidywania konsekwencji. Tak w ogóle popełniamy pewien błąd, kiedy mówimy o trzeźwości. Ograniczamy się tylko do rozumienia jej w kontekście alkoholu. A przecież choćby ostatnie przypadki kierowców autobusów miejskich w Warszawie (jeżdżących pod wpływem narkotyków), pokazują że zakres środków powodujących nietrzeźwość (i uzależnienie) jest dużo szerszy. Martwi mnie, że kiedy mówimy o trzeźwości uzasadniamy ją nieszczęściem (nie chcę powiedzieć, że jest to nieprawda), ale trzeźwość staje się, wtedy wartością uzasadnianą poprzez krzywdę, cierpienie, tragedię. A to jest wartość sama w sobie! Brakuje mi w różnych apelach pokazywania pozytywnej strony trzeźwości. Bo ja nie mam być trzeźwy, dlatego, że mnie spotka nieszczęście, że wyrządzam krzywdę, spowoduję wypadek. Ja mam być trzeźwy, dlatego że jest to warunek mojej dojrzałości: jako człowieka, mężczyzny, ojca, pracownika, przyjaciela, sąsiada. Czas oderwać się od negatywnego wizerunku trzeźwości, bo ona sama staje się trochę niechciana, bo uzasadniana nieszczęściem. Staje się czymś, co ogranicza, co mam stosować ze strachu, lęku, obawy przed konsekwencjami. A to nie strach ma być fundamentem mojej trzeźwości, ale moja dojrzałość. Nie ma dojrzałości człowieka bez trzeźwości! A warunkiem trzeźwości jest abstynencja.

Mamy wakacje. Stawiamy na relaks. Spożywanie alkoholu na plaży, w wodzie, w parku (i w obecności najmłodszych!) pozwala nam się dobrze bawić...

I to właśnie świadczy, o tym jak bardzo jesteśmy nieodpowiedzialni, nonszalanccy, pewni siebie! Tacy zachłyśnięci, ślepo wpatrzeni w to; „ja mam prawo”.  Tu żadne górnolotne apele, odwoływanie się do patriotyzmu, religijności niewiele zmienią. Po prostu nie postawimy domu, jeśli fundamenty są podkopane. W przestrzeni publicznej przestaliśmy mówić o etyce, o moralności, a nietrzeźwość jest głęboko nieetyczna, bo mam bliźniego za nic. To nie jest tylko kwestia odpowiedzialności za siebie, ale za drugiego, za bliźniego. Nie żyjemy na samotnych wyspach, jesteśmy częścią społeczności. Pamiętajmy o tym, że wszystko, co w nadmiarze - szkodzi. Alkohol, legalne używki. Nawet religijność w nadmiarze szkodzi, bo staje się dewocją. A wolność w nadmiarze przechodzi w swawolę. Boję się, że to, co się dzieje, to jest też skutek fałszywie pojmowanej wolności. Zasada: "Wolnoć Tomku swoim domku" zbiera straszne żniwo.

W ubiegłym roku o tej porze, odbywały się liczne pielgrzymki trzeźwościowe, nabożeństwa na wolnym powietrzu. Co możemy zrobić teraz w dobie pandemii?

W dobie koronawirusa pielgrzymki byłyby jednak czymś daleko nieodpowiedzialnym! To, co obserwujemy też jest skutkiem pewnej nietrzeźwości czyli zachłyśnięcia się urlopem czy latem. Byliśmy wiosną zamknięci w swoich domach, teraz nagle wszyscy schowali rozsądek do kieszeni i rozjechali się od Śnieżki po Bałtyk, i mamy w Polsce drastyczny wzrost zakażeń. A co trzeźwości, dyskusja o niej powinna odbywać się mediach, na forum publicznym. Reklamy alkoholu nas epatują, ale z satysfakcją zauważyłem, np. nowy film motocyklistów promujący trzeźwość w kontekście ruchu drogowego. To dobry trop.

Natomiast rozmów o abstynencji, (która też kojarzy się z nieszczęściem) w mediach nie rejestruję w ogóle, nawet w sierpniu. Temat pojawia się w wielu kościołach w czasie liturgii, ale to przekonywanie przekonanych. Media pozwoliłyby dotrzeć do nowego, szerszego odbiorcy. Poza tym sierpień traktujemy trochę tak magicznie. Wszyscy wtedy mówią o trzeźwości, temat jest odfajkowany i tyle. A trzeźwość to wartość całoroczna. Potem jest wrzesień, październik, święta Bożego Narodzenia. A choćby przy okazji Wszystkich Świętych warto rozmawiać o trzeźwości. Potem przy okazji Bożego Narodzenia, czasu spędzonego w rodzinie. To np. kwestia odpowiedzialności gospodarza, by jego goście po wspólnym świętowaniu bezpiecznie wrócili do domu.