To drugie już dziś nagranie z udziałem Cichanouskiej. Film trwa około 40 sekund. Kobieta siedzi na kanapie; za nią widać zasłonięte rolety. Liderka opozycji nie zerka w obiektyw. Całe oświadczenie czyta z kartki. Według internautów, nagranie zrealizowano w siedzibie białoruskiej Centralnej Komisji Wyborczej.

- Szanowni obywatele Republiki Białoruś! Ja, Swiatłana Cichanouska, dziękuję za wam za udział w wyborach głowy państwa. Białoruski naród dokonał wyboru. Z wdzięcznością i ciepłem zwracam się do wszystkich, którzy wspierali mnie przez cały ten czas. Białorusini! Wzywam Was do rozsądku i poszanowania prawa. Nie chcę krwi i przemocy

- mówi kandydatka.

Poprosiła też zwolenników, by "nie walczyli z milicją, nie wychodzili na place i nie narażali swojego życia na niebezpieczeństwo". - Chrońcie siebie i swoich bliskich - podsumowała.

Cichanouska spędziła wczoraj w siedzibie białoruskiej Centralnej Komisji Wyborczej blisko siedem godzin. Udała się tam, by złożyć na ręce szefowej CKW skargę na wynik wyborów. Niedługo później do pomieszczenia mieli przyjść wysokiej rangi funkcjonariusze służb.

Jak powiedział portalowi polsatnews.pl Piotr Kościński z Akademii Finansów i Biznesu Vistula, (Cichanouska -red.) „ewidentnie została zmuszona do wygłoszenia takiego apelu”.

Nawiązując do wizyty liderki opozycji w białoruskiej siedzibie CKW, Kościński przyznał, że „z kim i o czym rozmawiała, możemy się tylko domyślać".

- Wypuszczono ją, ale pod jakimi warunkami? Ona nigdy nie była politykiem, nie zajmowała się żadną aktywnością społeczną, właściwie długi czas zajmowała się tylko dziećmi. Kandydatką na prezydenta stała się niespodziewanie, a wiadomo, że na Białorusi różnie toczyły się losy poprzednich kandydatów. Część z nich trafiała do więzienia

- zauważył.

Polski dziennikarz na Białorusi Andrzej Poczobut uważa, że Cichanouska została zmuszona do wystosowania wezwania do rodaków.

"Przed wyjazdem z Białorusi Swiatlana Cichanouską została zmuszona do odczytania z kartki oświadczenia, w którym nawolala Białorusinów, by nie wychodzili na ulicę i nie protestowali"

- czytamy we wpisie na Twitterze. Reporter pisze wprost: „Cichanouska jest teraz zakładniczką”.

Komentujący nagranie użytkownicy Twittera nie mają wątpliwości, że nagranie zaaranżowano przymusem. „Myślą, że taka scena uspokoi ludzi?!” - pyta jeden z twitterowiczów.

Wcześniej szef MSZ Litwy Linas Linkeviczius przekazał, że „Cichanouska została poddana silnym naciskom i nie miała innej możliwości, niż wyjechać z Białorusi”. Zapewnił, że strona litewska zadba o bezpieczeństwo kobiety i „stworzy możliwości do realizacji jej dalszych planów”. Zaznaczył jednak, że tych planów nie zna.

W niedzielę wieczorem na ulicach Mińska doszło do protestów, które zostały stłumione przez siły bezpieczeństwa. Według centrum obrony praw człowieka Wiasna w wyniku tych starć zginęła co najmniej jedna osoba, a trzy zostały poważnie ranne. MSW Białorusi zdementowało informację o śmierci jednego z uczestników protestów. W poniedziałek podało, że w noc po wyborach zatrzymano w całym kraju około 3 tys. osób za udział w zgromadzeniach masowych odbywających się bez zezwolenia - w tym około 1000 w Mińsku i ponad 2 tys. w innych miastach.

Według wstępnych oficjalnych wyników wybory wygrał dotychczasowy prezydent Alaksandr Łukaszenka. Jak podała Centralna Komisja Wyborcza (CKW), dostał on 80,23 proc. głosów, a Cichanouska - 10,09 proc. głosów.