Dotychczas sąd trzykrotnie zlecał wykonanie swojego postanowienia o przymusowym odbiorze 4-letniego dziecka, co do którego toczy się spór sądowy pomiędzy ojcem z Belgii, a jej bliskimi z Polski. Za każdym razem kurator odstępował od czynności.

"Wraca sprawa 4-letniej dziewczynki, o którą toczy się batalia prawna pomiędzy Polską i Belgią. Do Trybunału Konstytucyjnego wpłynęła skarga dotycząca przepisów uniemożliwiających udział babci w sprawie wraz z wnioskiem o wstrzymanie przymusowego odebrania dziecka"

- napisał na Twitterze Wójcik.

Wójcik wyjaśnił, że skargę złożyła pełnomocnik babci dziewczynki, jednak zdaniem resortu sprawiedliwości jest to dobry krok. "Dla resortu liczy się wyłącznie dobro dziecka" - podkreślił Wójcik. Przypomniał, że sam zaproponował mediacje w tej sprawie, na które nie chce się zgodzić strona belgijska.

Jak tłumaczył, babcia, pod której opieką jest 4-letnia Ines, nie mogła brać udziału w postępowaniu jako strona.

"Nie mogła brać udziału, bo polskie przepisy procedury cywilnej nie dopuszczają takich osób, mówią tylko o opiekunach prawnych, np. rodzicach, nie mówią o takich sytuacjach jak ta"

- doprecyzował.

Oprócz zbadania zgodności tych przepisów z konstytucją pełnomocnik babci dziewczynki chce, aby TK orzekł ws. wniosku o wstrzymanie przymusowego odebrania dziecka. "Formalnie to wygląda to tak, że już nie sądy będą decydowały o tej sprawie, tylko zdecydują sędziowie Trybunału Konstytucyjnego, jeśli uznają, że tą skargą mogą się zająć" - poinformował wiceminister.

Pod koniec czerwca prokurator generalnego Zbigniew Ziobro skierował do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną od prawomocnego postanowienia Sądu Okręgowego w Katowicach z 15 czerwca 2018 r. w sprawie o wydanie dziecka.

Później katowicka prokuratura skierowała do sądów dwa wnioski. Pierwszy dotyczył zawieszenia postępowania wykonawczego prowadzonego przez Sąd Rejonowy Katowice-Zachód, który zlecił kuratorowi sądowemu przymusowe odebranie małoletniej Ines. Drugi wniosek trafił do SO w Katowicach i dotyczył udzielenia zabezpieczenia w sprawie o uznanie za nieskuteczne orzeczenia sądu belgijskiego. Jak przekazano, prokuratura także w tym wniosku domagała się zawieszenia postępowania wykonawczego oraz rozstrzygnięcia, iż w czasie rozpatrywania sprawy miejsce pobytu dziecka będzie u jej babki, która po śmierci matki dziewczynki sprawuje nad nią faktyczną opiekę.

Zdaniem Ambasady Belgii, która przekazywała stanowisko władz tego kraju, dziewczynka powinna wrócić do ojca do Belgii. Władze belgijskie oświadczyły, że "wyrażają głęboki niepokój w związku z tym, iż wyroki belgijskich i polskich sądów w sprawie uprowadzenia za granicę 4-letniego dziecka narodowości belgijsko-polskiej nie są wykonywane należycie".

W sprawę zaangażowany jest również Rzecznik Praw Obywatelskich, który podkreślał, że w sprawie Ines zostały wydane prawomocne orzeczenia sądowe - zarówno sądu belgijskiego, jak i sądu polskiego. "RPO z ubolewaniem stwierdza, że tzw. obrońcy dziecka kierują się motywami politycznymi i traktują je jako własność państwa, ignorując prawa ojca, jedynego żyjącego i prawowitego rodzica" – głosi oświadczenie Biura RPO.

4-letnia Ines urodziła się w Polsce. Niedługo po narodzinach jej matka wyjechała z nią do Belgii, gdzie mieszkał jej partner i ojciec dziecka. Para rozstała się, kiedy dziewczynka miała rok. Kobieta zabrała córkę i wyjechała z nią do Polski. W listopadzie ub.r. przebywająca w Polsce matka dziewczynki nagle zmarła. Dzień wcześniej sąd belgijski przyznał wyłączną opiekę rodzicielską ojcu. Opiekę nad dzieckiem przejęła jednak babcia dziecka i tak jest do tej pory. Ojciec tymczasem domaga się przekazania mu córki.

Kluczowe w sprawie Ines jest orzeczenie sądu w Brukseli z 21 listopada 2017 r., który wydał nakaz natychmiastowego powrotu dziecka do Belgii. Na jego podstawie w styczniu 2018 r. katowicki sąd nakazał matce wydanie córki. Postanowienie to uprawomocniło się w połowie czerwca tego samego roku – apelację matki i prokuratora oddalił Sąd Okręgowy w Katowicach.

W czerwcu br. Sąd Rejonowy Katowice-Zachód oddalił wnioski prokuratury i Rzecznika Praw Dziecka o natychmiastowe wstrzymanie wykonania orzeczenia sądu dotyczącego odebrania dziecka babci i przekazania go ojcu.

Dziecko miało być odebrane na podstawie postanowienia radomskiego sądu, który wydał je w drodze pomocy prawnej udzielonej sądowi w Katowicach. Żadna z trzech dotychczas powziętych prób nie doszła do skutku.