W ostatnim czasie nasiliły się ataki medialne tytułów związanych z zagranicznymi wydawcami, głównie z Niemiec. Atakowane są nie tylko polskie władze - tak jak prezydent Andrzej Duda tuż przed wyborami - ale też policja po ostatnich awanturach wywoływanych przez środowiska LGBT. 

- Ten atak "Faktu" na polską policję jest w tym kontekście bardzo niepokojący. Można go zinterpretować jako zajęcie stanowiska redakcji w walce z polską policją, z państwem

- stwierdziła w rozmowie z Dorotą Kanią poseł Joanna Lichocka. 

Parlamentarzystka Prawa i Sprawiedliwości zapytana została o ustawę dekoncentracyjną, nazywaną również repolonizacją mediów. Jak ma ona wyglądać? Słuchacze Polskiego Radia 24 poznali szczegóły. 

- W tej ustawie chcielibyśmy uporządkować rynek medialny w ten sposób, żeby było więcej podmiotów, które wydają polskie media. W tej chwili rynek jest tak skoncentrowany, że jedno wydawnictwo ma większość udziałów w segmencie mediów regionalnych, trudno mówić o pluralizmie i różnorodność opinii, różnorodność tytułów, wynika również z pluralizmu. Jeżeli monopol kilku właścicieli, to mamy monopol przekazu, monopol jakiegoś światopoglądu. Z tym właśnie mamy do czynienia w Polsce. Na rynku medialnym jest drastyczna nierównowaga, jeżeli chodzi o prezentowanie faktów, opinii, debat. Bardzo duża część polskich obywateli nie ma wyraźnego swojego głosu w tym przekazie medialnym. To na szczęście jest wzmacniane, naprawiane przez media publiczne, ale wciąż jest to głos mniejszościowy

- wyjaśniała poseł Lichocka. 

Jak dodała, ustawa nie ma zamiaru rozprawiać się z jakimkolwiek tytułem. Ale również przy okazji wystosowała apel:

Taką rozprawę ja polecam czytelnikom. Nie kupujcie, proszę państwa! Jak łżą na okładkach o prezydencie, o polskiej policji, polskim premierze - nie kupować szmatławców, nie czytać tego, nie brać do ręki. To jest najlepsza metoda. Moim zdaniem Polacy powinni spotkać się z taką akcją uświadamiającą, że nie warto brać do ręki czegoś, co jest po prostu kłamstwem, hejtem, przemocą medialną. 

Joanna Lichocka zwróciła uwagę na agresywny język debaty publicznej i to, że w taki sposób prowadzą ją też niektóre media:

- Przyzwyczailiśmy się chyba przez ten brutalny język, jaki prowadziła opozycja, jaki prowadziła Platforma Obywatelska, że to jest dopuszczalne w debacie, że taką agresywną debatę mamy i to jest element życia publicznego. Mi się wydaje, że można również granice stawiać, ale jest to jeszcze mało słyszalne. Ten nacisk niezależnych środowisk nie zawsze jest słyszalny i się przebija. To, co robią media wydawnictwa Ringier Axel Springer, przekracza granice przyzwoitej debaty. Uważam, że pierwszą i podstawową zasadą jest, by nie czytać ich, nie kupować, nie reklamować się w tych mediach, powodować, żeby były one niewiarygodne dla opinii publicznej

- stwierdziła. 

W takim razie kiedy można spodziewać się "ustawy medialnej" w Sejmie?

- W planie, o którym mówi kierownictwo PiS, jest to, żeby taka ustawa pojawiła się dość szybko w tej kadencji. Liczę na to, że będzie to jesienią. Prace trwają i decyzje należą do kierownictwa partii

- powiedziała poseł PiS.