- W podsumowaniu dla całego roku nie będzie można raczej mówić o boomie. Straty z powodu lockdownu były zbyt duże - powiedział dpa szef Niemieckiego Związku Turystyki (DTV) Norbert Kunz. Według niego obecnie największym zainteresowaniem urlopowiczów cieszą się wybrzeża Morza Północnego i Bałtyku oraz kraina pod Alpami. W nadmorskiej strefie Meklemburgii-Pomorza Przedniego na lipiec i sierpień zarezerwowano około 80 proc. dostępnej bazy noclegowej.

- Jednak nawet w najbardziej uczęszczanych regionach nie da się w tym roku nawiązać do wyników z roku 2019

- zaznaczył Kunz. Przyczyną są związane z koronawirusem nakazy zasady utrzymywania odstępu w hotelach, pensjonatach i na kempingach, ale przede wszystkim w gastronomii, co uniemożliwia wykorzystanie całości oferowanych miejsc.

- Na niektórych obszarach niemal całkowicie zabrakło gości z zagranicy, a turyści krajowi ich nie zastąpią - zwraca uwagę Kunz. Jak ustalił sondaż Towarzystwa Badania Konsumpcji (GfK), 29 proc. mieszkańców Niemiec nie planuje w bieżącym roku żadnego urlopu. Spędzić wakacje w którymś z państw europejskich chciało tylko 17 proc. wszystkich ankietowanych.

Od połowy marca z powodu pandemii obowiązywał w całych Niemczech zakaz udzielania noclegów prywatnie podróżującym osobom. W poszczególnych krajach związkowych znoszono go od maja, ale i tak w czerwcu, gdy w niektórych z nich rozpoczęły się pod koniec miesiąca szkolne wakacje, nie odnotowano jeszcze wyraźnej poprawy. W porównaniu z czerwcem ubiegłego roku noclegów turystycznych - włącznie z kempingami - było o 41,7 proc. mniej, w tym w przypadku cudzoziemców o 79,0 proc., a w przypadku gości krajowych o 34,4 proc.