W niedzielę wieczorem na ulicach Mińska doszło do protestów, które zostały stłumione przez siły bezpieczeństwa. Według centrum obrony praw człowieka Wiasna w wyniku tych starć zginęła co najmniej jedna osoba, a trzy zostały poważnie ranne. MSW Białorusi zdementowało informację o śmierci jednego z uczestników protestów. W poniedziałek podało, że w noc po wyborach zatrzymano w całym kraju około 3 tys. osób za udział w zgromadzeniach masowych odbywających się bez zezwolenia; w tym około 1000 w Mińsku i ponad 2 tys. w innych miastach.

[polecam:niezalezna.pl/345454-tusk-wzywa-polski-rzad-na-co-czekacie-dzialania-o-ktore-apeluje-juz-zostaly-podjete]

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusz Czartoryski ocenił, że Białoruś już teraz bardzo mocno się zmieniła.

- Wielu Białorusinów pracuje w Polsce. Była to bardzo dobra decyzja, że rząd Polski zezwolił na legalną pracę obywatelom Białorusi. Dzięki temu zorientowali się, że może być inaczej. Pytanie jest takie, czy nastąpi demokratyzacja państwa. Wszystko zależy od determinacji Łukaszenki. Jestem sceptyczny, ale doświadczenie dowodzi tego, że tego typu zmiany są nieodwracalne i to tylko kwestia czasu, kiedy nastąpią one na Białorusi. Oczywiście kraj ten jest w bardzo trudnej sytuacji geopolitycznej. Myślę, że wielu Białorusinów boi się wersji ukraińskiej, czyli otwartej wojny z Rosją. Sytuacja bez wątpienia wymaga od zagranicy pewnej delikatności i wspierania tych ludzi, którzy na Białorusi wykonują pracę od podstaw

- powiedział.

W o wiele ciemniejszych barwach sytuację widzi poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Marek Sawicki.

- Nic się nie zmieni. Białoruś miała szansę w roku 90-tym, wtedy kiedy ogłaszała niepodległość. Natomiast po tych trzydziestu latach, w tej chwili w mojej ocenie, Białoruś jest bliżej Rosji niż niepodległości. Oczywiście jest jakaś grupa ludzi, która chciałaby niepodległości i być może bliższej integracji ze światem Zachodu i Europą, ale uważam, że społeczeństwie białoruskie nie jest na to gotowe. Jest zwyczajnie zdominowane przez sowiecką propagandę, rosyjską, a nie białoruską telewizję i radio. Oni po prostu uważają, że jest im dobrze. To jest przykre, ale niestety tak to wygląda

- ocenił.

Do sprawy odniósł się także profesor Paweł Soroka, politolog Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, ekspert ds. międzynarodowych.

- Wszystko wskazuje na to, że gdyby się protesty przedłużyły, to Łukaszenka i jego ekipa, są zdecydowani je zdławić. Wydaje mi się, że powinni wyciągnąć wnioski i powinna dokonać się reforma systemu, który jest zabetonowany. Ta aktywność obywatelska w czasie wyborów wskazuje na to, że jest duże oczekiwanie zmian, zwłaszcza w klasie średniej i młodym pokoleniu. Różne niezależne sondaże wskazują, że młode pokolenie nie głosowało za Łukaszenką. Moim zdaniem te protesty jeszcze wrócą

- stwierdził.