W związku z decyzją sądu o zastosowaniu aresztu wobec aktywisty Michała S., przedstawiającego się jako Małgorzata S. „Margot”, w piątek po południu przed warszawską siedzibą Kampanii przeciw Homofobii odbył się protest – a raczej pełna agresji zadyma w wykonaniu środowisk LGBT. Uczestnicy przeszli na Krakowskie Przedmieście, gdzie doszło do starć z policją – zaatakowany został m.in. radiowóz. Funkcjonariusze zatrzymali łącznie 48 osób.

Jak poinformował rzecznik prasowy komendanta stołecznego policji nadkom. Sylwester Marczak, wszyscy zatrzymani opuścili już komendy. 48 osobom przedstawiono zarzuty czynnego udziału w zbiegowisku. Pięć osób ma także inne zarzuty.

Początek rewolucji?

– Cel tych działań jest jeden – przesuwać granice. Oni liczą, że przyzwyczają Polaków do swoich tęczowych barw, do swojego obscenicznego i wulgarnego zachowania. Nie możemy się poddać temu tęczowemu terroryzmowi, musimy mu postawić twardą tamę

– mówi „Codziennej” Adam Andruszkiewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji.

– Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów i przekonań. Do polskiej policji mam kilka słów: partie i rządy przemijają, polityka się zmienia, a policjant zawsze będzie policjantem i powinien być osobą zaufania społecznego. Trzymam kciuki za policjantów, aby nie działali pod polityczną presją Prawa i Sprawiedliwości – komentuje z kolei piątkowe wydarzenia w rozmowie z „Codzienną” Tomasz Lenz, poseł PO.

W jego ocenie to, co działo się w piątek w Warszawie, wynikło z eskalowania emocji zarówno przez policję, jak i przez demonstrantów.

Na temat prowokacji środowisk LGBT wypowiedział się redaktor naczelny „Gazety Polskiej” i „Codziennej”, który był „Gościem Wiadomości” w TVP1 w piątek. Tomasz Sakiewicz przypomniał, że podobnie jak z pochodem ruchu LGBT sprawa miała się chociażby z rewolucją bolszewicką, a nawet nazistowską.

– To jest początek rewolucji, która ma zniszczyć naszą cywilizację. Ale też usiłuje się wprowadzić totalną cenzurę, strach przed mówieniem, co się myśli, i odebrać nam podstawowe wolności

– stwierdził redaktor Sakiewicz.

Jakie środowisko, taki George Floyd

W sobotę doszło do kolejnego protestu w stolicy, tym razem przed Pałacem Kultury i Nauki. Przedstawiciele środowisk LGBT byli jednak wyraźnie rozczarowani postawą – jak im się przynajmniej zdawało – ich patrona, Rafała Trzaskowskiego, który nie omieszkał pojawić się w Warszawie. Na wiecu pojawił się nawet kartonowy wizerunek prezydenta Warszawy, samego polityka jednak zabrakło.

Trzaskowski o manifestacji wypowiedział się już po jej zakończeniu, wskazując, że „obserwował ją z niepokojem”. Nie pojawił się na niej, ponieważ – jak wyjaśnił – „odwoził dzieci na wakacje i był w podróży, daleko od kraju”.

Po weekendowych protestach nie zabrakło absurdalnych komentarzy z ust niektórych polityków opozycji. Posłanka KO Katarzyna Lubanuer pokusiła się nawet o porównanie zatrzymania i odprowadzenia do aresztu Michała S. sytuacją w Stanach Zjednoczonych z końca maja, kiedy to przez funkcjonariusza policji został zabity Afroamerykanin George Floyd.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"