Pierwszą bohaterką tekstu Time'a jest Sara, która, jak twierdzi, już w przedszkolu spotkała się z przejawem nietolerancji, słysząc słowo "murzyn". - Wtedy po raz pierwszy wiedziałam, że jestem inna - opowiada dziennikarzowi. Dalej opisywana jest... kampania przeciw słowu "murzyn" - według Time'a, to rasistowskie stwierdzenie, a walka ze słowem "murzyn" to walka z dyskryminacją rasową. Pojawił się nawet hasztag - #DontCallMeMurzyn.

O tym, że wymieniony hasztag był podziękowaniem i hołdem dla Goerge'a Floyd'a przekonuje natomiast Nigeryjczyk Arinze Nwolisa, którego kibice piłki nożnej mogą kojarzyć z gry w kilku polskich drużynach. Poza kopaniem futbolówki, zajął się też działaniami antydyskryminacyjnymi - wraz z żoną założył fundację. W rozmowie z Time'm twierdzi, że rasizm jest chorobą i wraca do słowa "murzyn".

- Mówię ci, to jest bardzo obraźliwe 

- stwierdza. 

W tym samym tekście napisano jednak, że według słownika języka polskiego i znanych językoznawców, "murzyn"... wcale nie jest obraźliwym słowem. 

- Polski słownik podaje tylko, że słowo to odnosi się do kogoś z czarną skórą i według czołowych polskich lingwistów Jerzego Bralczyka i Jana Miodka nie ma tego samego negatywnego znaczenia, co słowo N (nigger - przyp. red.) w języku angielskim. Strona PWN podaje, że słowo to odnosi się do osoby o ciemniejszej karnacji, ale może być również używane do opisania kogoś, kto ciężko pracuje i jest wyzyskiwany

- czytamy w artykule. 

Time pisze też, że rasizm w Polsce "bywa bardziej gwałtowny, pełen szyderstw i wrogości", a potwierdza to... były piłkarz. Arinze Nwolisa stwierdza, że w naszym kraju doświadczył już wszystkiego, także bycia nazywanym małpą oraz przemocy fizycznej. Tu do akcji wkracza żona sportowca, Polka. 

- Spotkaliśmy się z wieloma przypadkami rasizmu i ani razu nie poszliśmy na komisariat. Czemu? Ponieważ zamiast nas chronić, policja będzie rasistowska

- wypaliła. 

Ale to nie wszystko. Time przywołuje również badaczkę z Wrocławia, dr Margaret Amakę Ohię-Nowak. I to w kontekście... "Bambo" - wiersza Juliana Tuwima o sympatycznym murzynku, który w Afryce mieszka. Badaczka twierdzi, że wiersz infantylizuje czarnoskórych. "Jednak nadal jest nauczany w niektórych szkołach" - pisze Time. 

Na koniec, jest też coś o polityce: "Mówią, że niedawna reelekcja w Polsce prawicowego rządu sprzeciwiającego się prawom gejów i pozornie obojętnego na rasizm nie wróży dobrze czarnym, ale walka jest zbyt ważna, aby ją odłożyć na bok" - czytamy we fragmencie poświęconym aktywistkom, które wystąpiły w kampanii #DontCallMeMurzyn.