Amerykański kontrwywiad ostrzegł, że Rosja, Chiny i Iran ingerują w wybory prezydenckie. To, że te państwa będą ingerować w demokratyczne wybory poprzez wykorzystywanie np. botów w mediach społecznościowych czy kontrolowanych przez siebie mediów było dla wszystkich oczywiste. Wielu komentatorów zwróciło jednak uwagę, że ze słów Evaniny wynika, że nie zgadzają się ze sobą w kwestii tego, kogo woleliby widzieć w Białym Domu. 

W wypadku Chin wybór był poniekąd oczywisty. Donald Trump uczynił z twardego podejścia do Chin i powstrzymanie ich ekspansji jedną z kluczowych kwestii swojej prezydentury, więc Chińczycy zdecydowanie woleliby aby to Biden zasiadł w Białym Domu, tym bardziej, że jego syn prowadził w Chinach interesy.

- Oceniamy, że Chiny wolałyby aby prezydent Trump – którego Pekin ocenia jako nieprzewidywalnego – nie wygrał kolejnej kadencji - stwierdził Evanina - Chiny rozszerzały swój wpływ na wybory aby stworzyć odpowiedni polityczny klimat w USA, prowadzić naciski na polityków których postrzegają jako przeciwnych ich interesom i zmniejszyć krytykę Chin.. 

Jeśli chodzi o Iran, wybór też był oczywisty. Trump zerwał bowiem stworzoną przez Obamę i Bidena umowę nuklearną, obkłada to państwo kolejnymi sankcjami i usiłuje ze wszystkich sił zmusić Teheran do rezygnacji z nuklearnych i mocarstwowych ambicji. Nie dziwi więc, że także oni woleliby widzieć w Białym Domu Bidena, licząc zapewne, że powróci on do Umowy Nuklearnej. Amerykański kontrwywiad uważa jednak, że wysiłki Iranu mają w mniejszym stopniu wspierać Bidena, a w większym - zwiększać chaos w USA i polityczne podziały społeczeństwa.

Ciekawsza wydaje się opinia wobec Rosji. Obama wprowadzał wprawdzie reset w stosunkach z Moskwą, ale po agresji na Ukrainę zaczął prowadzić wobec nich zdecydowaną politykę. Rosjanie mają być źli na Bidena z powodu jego wsparcia dla anty-Putinowej opozycji. Z drugiej strony także Trump, wbrew oskarżeniom o prorosyjskość, prowadził wobec Kremla politykę twardej ręki i np. usiłuje zablokować budowę Nordstream 2. Ostatecznie amerykański kontrwywiad doszedł jednak do wniosku, że Rosjanie będą wspierać Trumpa i atakować Bidena, np. rozpuszczając plotki o jego korupcji.

Sam Trump nie zgodził się z tą oceną.

- Ostatnią osobą, którą Rosja chce zobaczyć w Białym Domu jest Donald Trump, ponieważ nikt nie był twardszy wobec Rosji niż ja - stwierdził – Nie obchodzi mnie co inni o tym sądzą.