Wycieczka była z naszego biura, wszystko koordynujemy z konsulem na Węgrzech, z ubezpieczycielem. Cały czas jestem w kontakcie z pilotem (wycieczki). Nie zostawiamy ludzi samych sobie. Autokar wyjechał po resztę ludzi, już jest przed granicą węgierską

– powiedział właściciel biura podróży Marco Marek Sanetra z Bielska Białej.

W nocy z soboty na niedzielę o godz. 2.30 w okolicy miejscowości Kiszuknfeleghaza na południu Węgier, doszło do wypadku autobusu wiozącego polskich turystów z Bułgarii do kraju - poinformowało w niedzielę MSZ. Jeden z pasażerów nie żyje, a 24 osoby znalazły się w szpitalu. Trzy z nich są w stanie ciężkim. Przyczyny wypadku nie są na razie znane" - poinformowało w komunikacie biuro rzecznika prasowego Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort zapewnił, że poszkodowani zostali objęci opieką polskich służb konsularnych.

Jak dodano, na miejsce zdarzenia udaje się Konsul RP w Budapeszcie, znajduje się tam również konsul honorowy, który w szpitalu pomaga lekarzom i policji w porozumiewaniu się z poszkodowanymi.

Rodziny poszkodowanych mogą uzyskać informacje pod numerami telefonu organizatora wyjazdu: 33 811 04 54, 33 811 04 55 oraz pod numerem 0036 305 333 036

 - podało Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort przekazał, że organizator wypoczynku wysłał na Węgry transport zastępczy, dzięki któremu turyści, którzy nie odnieśli obrażeń, będą mogli wrócić do kraju. Wcześniej w niedzielę, MSZ informowało, że w wypadku ranne zostały 34 osoby. Według węgierskich mediów autobusem podróżowało 46 osób, w tym dwóch kierowców.

Do wypadku doszło na autostradzie M5 koło miasta Kiskunfelegyhaza, która jest jedną z głównych magistrali komunikacyjnych kraju. Liczące ponad 30 tys. mieszkańców Kiskunfalegyhaza to miasto w środkowych Węgrzech, w komitacie Bacs-Kiskun, w środkowej części Międzyrzecza Dunaju i Cisy.