Wczoraj po południu przed warszawską siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii odbył się protest przeciwko decyzji sądu o dwumiesięcznym areszcie dla aktywisty LGBT Michała Sz., znanego jako Małgorzata Sz. ps. "Margot". Następnie protestujący przeszli na Krakowskie Przedmieście, gdzie doszło do starć z policją - zaatakowany został m.in radiowóz. Policja zatrzymała 48 osób. Politycy Lewicy stanęli murem za działaczami LGBT. 

- Przewodniczący sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych Wiesław Szczepański (Lewica) zwróci się do marszałek Sejmu Elżbiety Witek o zwołanie specjalnej komisji z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich i ministra spraw wewnętrznych, której celem będzie wyjaśnienie tej sytuacji

 - zapowiedziała dziś rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska.

Zdaniem Żukowskiej "sceny, które w piątek miały miejsce, były do tej pory znane z innych części świata, a osoby, które zostały zatrzymane, demonstrowały w większości pokojowo". Przykład takich "pokojowych działań" zaprezentowała warszawska policja:

.Według prokuratury, Michał Sz. - przedstawiający się jako Małgorzata Sz. "Margot" - podejrzany jest o dokonanie czynu chuligańskiego polegającego na udziale w zbiegowisku, brutalnym zaatakowaniu działacza fundacji pro-life oraz niszczeniu mienia należącego do fundacji. Chodzi o zdarzenia z 27 czerwca tego roku. Taki czyn zagrożony jest karą do 5 lat pozbawienia wolności. Sąd zastosował wobec niego w piątek dwumiesięczny areszt tymczasowy, uwzględniając zażalenie prokuratora