Zaatakowana została baz wojskowa w pobliżu stadionu. Samochód-pułapka eksplodował przy bramie wiodącej do jednostki.

Trwa akcja ratunkowa. Na miejscu są ratownicy medyczni.

"To musiał być zamach samobójczy z wykorzystaniem samochodu. Moją główną troską jest teraz przewiezienie wszystkich, którzy ucierpieli, do szpitala"

- powiedział w rozmowie z agencją Reutera burmistrz Mogadiszu Abdullahi Mohamud.

To kolejny zamach, do jakiego dochodzi w Mogadiszu. 4 lipca w tym mieście zamachowiec samobójca wjechał samochodem w punkt kontrolny przed wjazdem do portu. Za zamachem stała powiązana z Al-Kaidą islamistyczna grupa Al-Szabab, która dokonywała w przeszłości podobnych ataków zarówno w stołecznym Mogadiszu, jak i w Baydhabo, chociaż w ostatnim czasie - zdecydowanie rzadziej.

Somalia jest pogrążona w krwawej wojnie domowej od 1991 roku. Choć ekstremiści ponieśli straty w ostatnich latach, ich zgrupowanie nadal przeprowadza krwawe ataki w wielu rejonach kraju. Walczą oni o narzucenie Somalii szariatu i obalenie prozachodniego rządu.

Najkrwawszy w historii Somalii podwójny zamach przy użyciu dwóch ciężarówek z materiałami wybuchowymi, do którego doszło w październiku 2017 roku w Mogadiszu, kosztował życie 512 osób; 295 osób zostało rannych.