Jednym z organizatorów wiecu był ruch Polska 2050 Szymona Hołowni. B. kandydata w wyborach prezydenckich w Polsce nie było w Warszawie, ale odtworzono jego wypowiedź.

Hołownia wyraził solidarność z mieszkańcami Białorusi "walczącymi dziś o sprawiedliwe i wolne wybory w swoim kraju".

"Szczególnie solidaryzuję się z tymi, którzy zostali uwiezieni, byli torturowani, z tymi, którzy w obawie o życie zostali zmuszeni do opuszczenia swojego kraju. Wasza odwaga i determinacja budzą nasz szacunek"

- zapewnił.

"Wartości, o które walczycie są dla nas fundamentalnie ważne - godność człowieka, wolności i prawo obywateli do decydowania o swoim kraju, są tak samo bliskie Polakom i Polakom tworzącym ruch Polska 2050" - powiedział.

"Jesteśmy z wami, popieramy wasze działania. Chcemy w ten sposób pokazać nasze wsparcie dla was i dla wielkiej sprawy, o która walczycie" - zapewnił kilka dni przed białoruskimi wyborami prezydenckimi. "Żywie Biełaruś!" - zakończył, na co zebrani odkrzyknęli "Żywie!".

Podczas godzinnego protestu oprócz wystąpień śpiewano również piosenki, m.in. "Mury" Jacka Kaczmarskiego, w wersji oryginalnej i w tłumaczeniu na białoruski.

Wybory na Białorusi odbędą się w najbliższą niedzielę, 9 sierpnia. Startuje w nich pięcioro kandydatów: Alaksandr Łukaszenka, Swiatłana Cichanouska, Hanna Kanapacka, Andrej Dzmitryjeu i Siarhiej Czeraczań.

Od 4 do 8 sierpnia trwa głosowanie przedterminowe. Każdy uprawniony do głosowania bez podania przyczyny może w tych dniach zagłosować w dowolnym lokalu. Zdaniem obrońców praw człowieka ten rodzaj głosowania stwarza na Białorusi pole do licznych nadużyć. Obrońcy praw człowieka informują również o wielu przypadkach zatrzymań przez milicję niezależnych obserwatorów. Skarżą się na nich członkowie komisji, zarzucając aktywistom, że utrudniają im pracę.

W czwartek prezydent Alaksandr Łukaszenka po raz kolejny ostrzegł, że nie dopuści do majdanu w stolicy Białorusi. Zapewnił, że władze nie dopuszczą, by w centrum miasta "zapłonął ogień" w dniu wyborów prezydenckich w niedzielę lub dzień później.