Szczerski w Programie Pierwszym Polskiego Radia pytany o bojkot posłów Koalicji Obywatelskiej czwartkowych uroczystości zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy przed Zgromadzeniem Narodowym, zwrócił uwagę, że „tylko część opozycji przyjęła taką postawę”.

- Zauważyłem, że spośród byłych kontrkandydatów pana prezydenta był pan Władysław Kosiniak-Kamysz, był pan Marek Jakubiak, widziałem Krzysztofa Bosaka. Więc to tylko część opozycji bardzo wyraźnie różnicuje się od reszty partii opozycyjnych, które przyjęły taką, a nie inną postawę.

- zaznaczył minister.

Na uwagę, że jednak Koalicja Obywatelska, „to jest bez wątpienia najważniejsza partia opozycyjna”, Szczerski ocenił, że „jest to wynikiem frustracji, ale też to tak naprawdę "samo-marginalizacja" tej części opozycji”.

- Część opozycji rzeczywiście sama spycha się na margines

- dodał minister.

Jak zaznaczył, do Kancelarii Prezydenta RP, „raz na jakiś czas przychodzą panowie, którzy mówią, że są królami Polski, żądają wydania kluczy do Sejmu i do Skarbu Państwa, bo żyją w zupełnie alternatywnej rzeczywistości".

- Mam wrażenie, że za niedługo w takiej roli ktoś zobaczy szefa PO pana Borysa Budkę, czy pana Sławomira Nitrasa (posła KO), którzy będą uważali, że żyją w zupełnie innej rzeczywistości. Będą ogłaszali siebie kolejnymi, jakimiś funkcjami państwowymi, których nie pełnią. Po prostu nie można żyć równolegle w dwóch światach, bo to jest niemożliwe. Nie można być jednocześnie częścią systemu politycznego, w którym jest wybrany demokratycznie prezydent Polski, który złożył przysięgę przed realnie istniejącym, jedynym w Polsce Zgromadzeniem Narodowym, i jest grupa ludzi, którzy uważają, że jest jakiś alternatywny Sąd Najwyższy, alternatywne Zgromadzenie Narodowe.

- zauważył Szczerski.

Na uwagę, że "ci ludzie są w polskim parlamencie, też zdobyli mandaty i twierdzą, że wybory prezydenckie nie były uczciwe, a na pewno chcą je badać sami", szef gabinetu prezydenta odparł: "ja to nazywam paranoją".

- Popatrzmy na proces wyborczy w Polsce. Te wybory były wyjątkowo udane. Była ogromna frekwencja, było duże zaangażowanie społeczne, duże zaangażowanie polityczne ludzi. Mimo wakacji, Polacy gremialnie poszli zagłosować, co daje gigantyczną legitymację dla tego, kto te wybory wygrał. Wygrał je w sposób uczciwy, zgodny z prawem, po bardzo konkurencyjnej kampanii. Przecież do ostatniej chwili nie było wiadomo, jaki będzie wynik wyborów. Jeszcze w wieczór wyborczy pan Rafał Trzaskowski ogłaszał, że to może on wygrał, więc chciał, żeby trzymać za niego kciuki. Nawet po odbyciu wyborów on nadal uważał, że startował w wyborach, które mógł wybrać, więc były uczciwe.

- mówił prezydencki minister.

W tym kontekście Szczerski przekonywał, że dla części polityków opozycji "jest jedna rzeczywistość, i jest alternatywna rzeczywistość, która wynika z frustracji, z głębokiej niezgody na to, że się przegrywa".

- Ale nie można tkwić w tym świecie równoległym, bo to jest - jak powiedziałem - samoizolacja i spychanie się na margines części opozycji. Jak widać, reszta opozycji już od tego się odcina, już nie chce iść tą drogą, którą wybrała dla siebie ta radykalna część opozycji spod znaku Koalicji Obywatelskiej. Oni już nawet tracą posłuch wśród opozycji. Nie tylko wśród Polaków, bo przegrali kolejne wybory z rzędu, ale nawet w łonie opozycji tracą posłuch, i ta taktyka nie znajduje poparcia nawet między partiami opozycyjnymi.

- ocenił Krzysztof Szczerski.