Grabarka - z małą cerkwią na wzgórzu i żeńskim klasztorem - to najważniejsze w Polsce prawosławne sanktuarium. Ma dla wiernych Cerkwi takie znaczenie, jak Częstochowa dla katolików. Przemienienie Pańskie jest głównym świętem w tym miejscu, uczestniczą w nim tysiące wiernych (co roku w minionych latach - od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy osób), również hierarchowie z kraju i zagranicy.

Organizatorem rozpoczętego w piątek obozu roboczego jest Bractwo Młodzieży Prawosławnej w Polsce, ale uczestniczą w nim nie tylko członkowie tej organizacji. Główne zadania stojące przed młodzieżą to uporządkowanie rozległego terenu sanktuarium, przygotowanie parkingów, gotowanie dla gości i pielgrzymów. Pieczone są prosfory (odpowiedniki opłatków w Kościele katolickim), których na uroczystościach potrzeba zwykle kilkanaście tysięcy.

W czasie samych uroczystości młodzież będzie pełniła rolę służby porządkowej: pomagała pielgrzymom nalewać wodę z cudownego źródła u podnóża góry, pilnowała ruchu na parkingach, obsługiwała kuchnię polową, a także regulowała ruch osób zdążających do cerkwi na szczycie wzgórza. Po obchodach uczestnicy obozu zajmą się sprzątaniem terenu sanktuarium.

Pytany o sytuację związaną z pandemią koronawirusa, koordynator tegorocznego obozu roboczego Michał Mirończuk powiedział, że w tym roku utrzymanie zasad bezpieczeństwa w miejscach, gdzie zwykle gromadzą się tłumy wiernych, będzie jednym z najważniejszych zadań. Zaznaczył, że chodzi zarówno o bezpieczeństwo samych młodych ludzi - uczestników obozu pracujących przy obsłudze uroczystości, jak i przestrzeganie tych zasad (np. odległości) przez samych wiernych.

Wskazał np. na studnię przy źródle u podnóża Góry Grabarki czy kuchnię polową, gdzie zwykle było dużo ludzi blisko siebie. "Musimy zarówno przygotować się sami, jak i przygotować miejsca na obostrzenia związane z koronawirusem. Żeby ludzie też czuli, że jest bezpiecznie" - dodał Mirończuk.

Tradycja pielgrzymowania na Świętą Górę Grabarkę sięga 1710 roku. Wówczas jeden z okolicznych mieszkańców doznał objawienia, że wszyscy, którzy tam dotrą i pomodlą się, zostaną uratowani od epidemii cholery. Kiedy cudowne uzdrowienia miały miejsce, zbudowano tam kaplicę, a potem cerkiew.

Najliczniejsze pielgrzymki zaczęły przybywać tu po II wojnie światowej, gdy główne sanktuaria prawosławne (Poczajew, Żyrowice) znalazły się w granicach ZSRR. Największe tłumy wiernych zjawiają się na Grabarce właśnie w sierpniu, na uroczystościach Przemienienia Pańskiego. Wielu wiernych przynosi tam krzyże wotywne, ustawiane potem na wzgórzu. Są ich tam już tysiące.

Podobnie jak we wcześniejszych latach, część wiernych przyjdzie na Grabarkę w pieszych pielgrzymkach, w tym roku - w związku z ograniczeniami związanymi z pandemią - mniej licznych, bo z limitem 150 osób. Tyle będzie liczyła np. pielgrzymka z Białegostoku (uważana za największą w kraju), która będzie też krótsza, niż zwykle.

Dokładnych danych co do liczby prawosławnych w Polsce nie ma; szacunki hierarchów polskiej Cerkwi mówią o 450-500 tys. osób. Według danych GUS - uznawanych jednak przez hierarchów za niemiarodajne - w ostatnim spisie powszechnym przynależność do Kościoła prawosławnego w Polsce zadeklarowało 156 tys. osób