Biegli pobrali próbki w dwóch kompletach

  

Z dokumentów prokuratury wynika, że w Rosji polscy biegli pobrali do badań próbki w dwóch kompletach. Zarówno próbki, jak i protokoły wykonywanych kilka tygodni temu w Smoleńsku czynności nadal są w Rosji, a ich przekazanie może trwać nawet pół roku.

Z dokumentów, do których dotarliśmy, oraz z relacji osób, które znają szczegóły pobytu w Smoleńsku polskich ekspertów, wynika, że podczas badań byli obecni przedstawiciele strony rosyjskiej. Wszystkie próbki były pobierane w dwóch kompletach – jeden dla strony polskiej, drugi dla strony rosyjskiej. Polscy śledczy wskazywali Rosjanom, że w podobny sposób w kwietniu 2010 r. z ciał ofiar katastrofy pobierano materiał biologiczny służący do identyfikacyjnych badań genetycznych. Mimo to wszystkie zebrane kilka tygodni temu dowody, w tym polski komplet, pozostaną w Rosji.

To, że nie możemy swobodnie dysponować ani pobranym materiałem badawczym, ani sporządzonymi protokołami badań wskazuje, że faktycznym gospodarzem postępowania jest Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Jest to skutek decyzji podjętej 10 kwietnia 2010 r. przez premiera Donalda Tuska oraz płk. Krzysztofa Parulskiego, ówczesnego szefa Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Wszystkie czynności, które polscy prokuratorzy i biegli realizowali w Rosji w dniach od 17 września do 12 października, są przeprowadzane w ramach pomocy prawnej udzielonej w związku ze śledztwem w sprawie katastrofy smoleńskiej.

– Próbki te znajdują się obecnie w Rosji. Są zaplombowane, a Rosjanie nie mają do nich dostępu. Prokuratura czeka na ich przekazanie – stwierdził Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej.

– Wygląda na to, że powtarza się sytuacja, którą już znamy: nie mamy kluczowych dowodów, tak jak nie mamy oryginałów czarnych skrzynek i wraku tupolewa. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pobrany przez polskich biegłych materiał oraz protokoły wykonywanych czynności zostały przekazane w maksymalnie krótkim terminie do Polski. W przeciwnym razie zdarzy się to samo, co z kopiami zapisu czarnych skrzynek. W pierwszej kopii zabrakło kluczowych 16 sek. i Jerzy Miller, szef polskiej komisji, jechał do Moskwy po kolejną kopię nagrania, na której już był brakujący zapis – podkreśla Antoni Macierewicz, szef parlamentarnego zespołu ds. zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Niemcy kłócą się z USA ws. Nord Stream 2. „Nikt nam nie przeszkodzi”

/ fdecomite CC BY 2.0

  

Niemiecki socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Heiko Maas oświadczył dziś, że nawet ewentualne sankcje USA nie wstrzymają zbudowania gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.

- Nikt nie przeszkodzi - powiedział Maas uczestnicząc w politycznym forum dyskusyjnym agencji dpa. Karne posunięcia Stanów Zjednoczonych mogą wprawdzie skłonić niektórych udziałowców tego przedsięwzięcia, w tym koncerny niemieckie, do wycofania się, ale nie doprowadzą do fiaska całego projektu - zaznaczył. Dodał, że wtedy Rosja urzeczywistniłaby go sama i nie miałoby się już wtedy żadnego wpływu na kontynuowanie tranzytu gazu przez Ukrainę.

Jak wskazał Maas, negocjacje w sprawie ukraińskiego tranzytu prowadzone są obecnie z udziałem Unii Europejskiej. - Wszystko to obróciłoby się wniwecz, gdyby wprowadzono sankcje, a ten gazociąg zostałby potem zbudowany przez samych Rosjan - podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Rzecznik ambasady USA w Berlinie potwierdził w niedzielę, że ambasador Richard Grenell wysłał do realizujących projekt gazociągu Nord Stream 2 zachodnich koncernów list z zapowiedzią objęcia ich amerykańskimi sankcjami, jeśli nie wycofają się z tego przedsięwzięcia.

- List przypomina, że jakakolwiek firma współpracująca z rosyjskim sektorem energetycznych rurociągów eksportowych naraża się na sankcje USA z tytułu CAATSA (Ustawy o Przeciwdziałaniu Przeciwnikom Ameryki poprzez Sankcje) - oświadczył rzecznik, dodając, że budowie drugiego bałtyckiego gazociągu z Rosji do Niemiec sprzeciwiają się także inne państwa europejskie.

Odnosząc się do listu, Maas powiedział dziś, że nie jest jego zadaniem mówienie ambasadorom o tym, co im wolno, niemniej „o tym, czy (taki) sposób eksponowania siebie leży w interesie Stanów Zjednoczonych, muszą zdecydować już same Stany Zjednoczone”.

Formalnie jedynym udziałowcem spółki odpowiedzialnej za projekt Nord Stream 2 jest rosyjski Gazprom, ale podpisała ona umowy o finansowaniu tego przedsięwzięcia przez niemieckie koncerny Wintershall i Uniper oraz holendersko-brytyjski Shell, francuski Engie (dawniej GDF Suez) i austriacki OMV. Wszystkie te firmy energetyczne byłyby odbiorcami dostarczanego nowym gazociągiem surowca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl