Z powodu epidemii koronawirusa tegoroczny marsz liczy o około 200 uczestników mniej niż w latach poprzednich. Najmłodszy piechur – Nikola – ma trzy lata, a wśród najstarszych jest Jan Mencel, który idzie w marszu po raz 27. W marszu jak co roku idą też żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej.

12 sierpnia piechurzy dotrą do Kielc. Uczestnicy będą poruszać się drużynami, liczącymi po 10 osób. Mają zachowywać zwiększoną odległość, aby nie używać maseczek w czasie przemarszu. Piechurzy będą spać tylko i wyłącznie na zewnątrz, a prowiant ma im dostarczać na bieżąco firma zewnętrzna.

Jesteśmy w miejscu wyjątkowym, bo tutaj wszystko się zaczęło, tutaj zaczęła się droga do niepodległości. Tutaj Józef Piłsudski i tych 167 żołnierzy I Kompanii Kadrowej chciało pokazać Polsce i światu, że dla Polaków nie ma rzeczy niemożliwych że trzeba wybudzić się ze snu, z letargu, że trzeba udowadniać swoja postawą ryzykując zdrowie i życie, że chcieć to móc, że trzeba pokonywać wszelkie trudności, które w 1914 r. były dla nas niewyobrażalne Polska której nie ma na mapach Europy i świata, Polska nie istniejąca, a w sercach i umysłach tych młodych ludzi i ich komendanta, w marzeniach, ta Polska miała powstać.

 – mówił do uczestników marszu szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk. Podkreślił, że wiara i nadzieja towarzyszyły także broniącym Polski i Europy w 1920 r. przed nawałą bolszewicką.

Przypomniał też, że marsz nieprzerwanie odbywa się od 1981 r. i podziękował tym, którzy w latach 80. mieli odwagę maszerować mimo utrudnień politycznych.

Kompania zwana "Kadrówką", utworzona z podległych Józefowi Piłsudskiemu oddziałów Związku Strzeleckiego i Drużyn Strzeleckich, wyruszyła z Krakowa na ziemie zaboru rosyjskiego w nocy z 5 na 6 sierpnia 1914 r. O godz. 9.45 żołnierze "Kadrówki" obalili słupy graniczne państw zaborczych w Michałowicach i po wyzwoleniu z rąk rosyjskich Słomnik, Miechowa, Jędrzejowa i Chęcin, dotarli 12 sierpnia do Kielc.