To reakcja na nieoczekiwanie duży wzrost wskaźnika reprodukcji koronawirusa oraz nowych zakażeń.

Jak podano wcześniej w czwartek, wskaźnik reprodukcji, czyli liczba kolejnych osób zakażanych przez każdego już zakażonego, wahająca się w zeszłym tygodniu między 0,5 a 1, obecnie wynosi 0,8-1,8. Jeśli wskaźnik ma wartość poniżej 1, epidemia się cofa, jeśli powyżej - rozprzestrzenia.

Z kolei liczba zakażeń wykrytych w Irlandii Płn. w ciągu ostatniej doby wyniosła 43, co oznacza, że jest ona najwyższa od 13 maja. To także ponad dwa razy więcej niż w ciągu pięciu poprzednich dni łącznie.

Jak powiedział Robin Swann, minister zdrowia w północnoirlandzkim rządzie, najnowsze liczby podkreślają, że zagrożenie ze strony koronawirusa pozostaje bardzo realne. "Jeśli ktoś nadal myśli, że Covid-19 zniknie, niech pomyśli jeszcze raz" - dodał.

Tak duży wzrost wskaźnika reprodukcji i nowych zakażeń jest zaskakujący, bo Irlandia Północna jest tą częścią Zjednoczonego Królestwa, w której sytuacja epidemiczna była najlepsza. Od 24 dni nie było tam ani jednego zgonu na Covid-19, była pierwszą częścią kraju, w której miał miejsce dzień bez żadnego zakażenia w ciągu doby, i jest jedyną, w której takie dni zdarzały się regularnie.

Północnoirlandzki rząd potwierdził zarazem w czwartek, że od nowego roku szkolnego, czyli od końca sierpnia wszyscy uczniowie ze wszystkich szkół powrócą do normalnych zajęć. Szefowa rządu Arlene Foster oświadczyła, że wybór czy otwierać szkoły, czy też pozostałe puby, był jasny i priorytetem władz jest to pierwsze.