Adrian Siwek: Odbyło się zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy. Udział w nim wzięli politycy PSL-u, Lewicy czy Konfederacji, natomiast Koalicja Obywatelska wysłała jedynie delegację. Czy pana zdaniem będziemy obserwowali teraz nowy podział opozycji na bardziej merytoryczną i jeszcze mocniej totalną w postaci KO?

Dr Krzysztof Kawęcki: Przede wszystkim myślę, że zarówno Lewica, jak i Polskie Stronnictwo Ludowe, chcą się w jakiś sposób odróżnić od Platformy Obywatelskiej. Sądzę, że dotychczasowe doświadczenia współpracy tych formacji z PO nie są najlepsze, ponieważ trudno mówić tutaj o jakimkolwiek partnerstwie. Mieliśmy raczej do czynienia z próbą zmarginalizowania, zawłaszczenia tych ugrupowań. Z drugiej strony pokazuje to brak wiary tych formacji w tę bezsensowną, samobójczą wręcz strategię, którą realizuje Platforma Obywatelska i pewnie nie chcą się w to wpisywać.

A co z Platformą Obywatelską? Czy możemy się spodziewać, że jej działania będą jeszcze bardziej ślepo "anty-PiS"?

PO będzie głównym ugrupowaniem opozycyjnym, które będzie nakręcało tę spiralę emocji politycznych. Takie działanie to jest ich wybór, ale trochę nie zgadza się to z tym, co zapowiada Rafał Trzaskowski. Chce on bowiem budować jakąś formację obywatelską, społeczną, którą nazywa nawet "nową Solidarnością". Jest to zupełnie niezrozumiałe, bo przecież samo słowo "solidarność" oznacza jakąś taką współpracę, jakiś konsensus, jakieś porozumienie. To tylko potwierdza obłudę ze strony Platformy Obywatelskiej, Rafała Trzaskowskiego i oczywiście jej lidera Borysa Budki.

Czy to nie jest już jakieś przesadne przesunięcie granic sporu politycznego, żeby posuwać się do bojkotowania zaprzysiężenia prezydenta?

Oczywiście, że tak. To zaprzeczenie jakiejkolwiek kultury politycznej, ale myślę, że do tego już się przyzwyczailiśmy, jeżeli chodzi o Platformę Obywatelską. Natomiast prezydent został wybrany przy dużej frekwencji, jest to druga kadencja, reprezentuje państwo polskie. To oczywiste, że chociażby przyzwoitość ludzka, czy też obowiązki polityczne jako posłów, nakazywałyby jednak uszanowanie pewnych norm, zwyczajów i wzięcia udziału w zaprzysiężeniu głowy państwa.