Nie widzę żadnych szans na to, aby rosyjski koncern naftowy został współwłaścicielem gdańskiej rafinerii - mówi w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. I jak dodaje, to Orlen zdecyduje, jakiego będzie miał w tej transakcji partnera, a nie KE.

- Nie widzę żadnych szans na to, aby rosyjski koncern naftowy został współwłaścicielem gdańskiej rafinerii. To Orlen zdecyduje, jakiego będzie miał w tej transakcji partnera, a nie KE. Dodatkowo będzie to dla nas partner strategiczny, od którego oczekujemy bardziej wniesienia w zamian jakichś aktywów niż rozliczenia finansowego. Chodzi o wymianę aktywów z graczem globalnym w tych krajach, w których już prowadzimy biznes. Możliwe jest też wniesienie przez niego aktywów poszukiwawczo-wydobywczych w zakresie ropy i gazu lub zapewnienie atrakcyjnych dostaw surowców do naszych rafinerii czy pozyskanie dodatkowego know-how - powiedział Obajtek w opublikowanej w czwartek rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Obajtek przypomniał, że KE w warunkach zaradczych określiła, że partner Orlenu, który kupi udziały w gdańskiej rafinerii, musi mieć możliwość blokowania tych decyzji, które mogłyby ograniczyć jego prawa do obecnej produkcji.

- Jeśli chodzi o inwestycje, w pierwszej kolejności decydujemy wspólnie, ale jeżeli partner nie będzie chciał współuczestniczyć w inwestycji, będziemy mogli ją realizować sami. Co jest istotne, trwałość środka zaradczego w tym zakresie to okres dziesięciu lat, po tym czasie nie jest wykluczone, że podejmiemy rozmowy o odkupieniu tych udziałów. W negocjacjach z naszym partnerem chcemy sobie zagwarantować możliwość ich ewentualnego odkupienia. KE w wielu obszarach dała nam dość dużą swobodę formułowania szczegółowych rozwiązań dotyczących spełnienia warunków zaradczych. To jest tylko jeden z przykładów - powiedział szef PKN Orlen.

Obajtek został zapytany o to, jakie podmioty są zapraszane do rozmów w sprawie zbycia aktywów Lotosu i tym samym, kto może zostać strategicznym partnerem Orlenu.

- Konkretnych nazw nie możemy ujawnić. Mogę jedynie powiedzieć, że będzie to mniej niż dziesięć koncernów, głównie europejskich, ale nie tylko - powiedział. 



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl