Część opozycji podważa poniedziałkową decyzję Sądu Najwyższego, który stwierdził ważność niedawnych wyborów prezydenckich i tym samym zatwierdził ponowny wybór Andrzeja Dudy na urząd prezydenta RP. Parlamentarzyści - głównie Koalicji Obywatelskiej - zapowiadają również zbojkotowanie czwartkowego zaprzysiężenia. Posłanka KO, Kamila Gasiku-Pihowicz stwierdziła nawet, że "po pseudodemokratycznych wyborach uznanych za ważne przez pseudosędziów SN, będziemy mieli pseudoprezydenta". 

Prezes Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński, nie ocenia zarzutów opozycji jako niczego nowego.

- To stara taktyka naszych przeciwników, którzy po prostu nie uznają wyników wyborczych, nie uznają podstawowych mechanizmów demokratycznych, bo ich zdaniem demokracja jest tylko wtedy, kiedy oni rządzą. Do tego się to sprowadza

- powiedział w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej. 

Odnosząc się do słów Gasiuk-Pihowicz o "pseudosędziach", Jarosław Kaczyński przywołał zapisy rozmów innego polityka opozycji, Sławomira Neumanna.

- To jest znakomity opis tego, jak to naprawdę w Polsce jest z sądami, kto rzeczywiście jest pseudosędzią. Bo ci którzy - według zapewnień tego pana – mieli zawsze roztaczać parasol ochronny nad ludźmi Platformy Obywatelskiej, to są rzeczywiście pseudosędziowie. I my niestety widzimy, że takich w polskim wymiarze sprawiedliwości nie brakuje. Ilu ich jest? Trudno nam powiedzieć, ale na pewno nie jest to grupa jakaś niewielka, marginalna

- ocenił prezes PiS.

Szef partii rządzącej przyznał, że parlamentarzyści opozycji "nie mają obowiązku" być na zaprzysiężeniu prezydenta RP. 

- Zdarza się jednak, że próbuje się to usprawiedliwiać moją nieobecnością w 2010 r. na zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego. Przypomnę jednak, że w 2010 r. mieliśmy tragedię smoleńską i cały ciąg niebywałych, skandalicznych zachowań wobec tych którzy wtedy zginęli, wobec tych, którzy chcieli czcić ich pamięć. W tym wszystkim pewną, ale bardzo mało chwalebną rolę odegrał także pan Komorowski. W związku z tym moja nieobecność z tego wynikała. Nigdy jednak nie kwestionowałem wyników tamtych wyborów. Pogratulowałem zwycięstwa Komorowskiemu już w noc wyborczą, kiedy nawet do końca nie były obliczone wyniki wyborów - powiedział Jarosław Kaczyński.