Ta dzisiejsza młodzież!

  

Jeśli popatrzeć na młodych ludzi spacerujących po warszawskiej Patelni (potoczna nazwa placu przy wyjściu ze stacji Metro Centrum), mało widać w ich ubiorze kulturowego pęknięcia między pokoleniami. Wychowani na odwołujących się w dużym stopniu do pokoleniowych nostalgii serialach Netflixa ubierają się najczęściej tak, jak chcieli ubierać się ich rodzice, a jak ich młodsi dziadkowie ubierać się nie mogli. To tylko lekko podrasowany przez współczesne mody amerykański styl młodzieżowy z lat 80. Dopiero internet i sfera języka pokazują, że gdzieś po drodze przytrafiła się rewolucja, która zjada teraz swoje dzieci, próbując przy okazji pożreć również nas.

Wcześniej to właśnie na płaszczyźnie wyglądu rozgrywały się największe konflikty, oczywiście dopóki młody człowiek nie wpadł w większe kłopoty niż tylko wizerunkowe, w rodzaju narkotyków czy przestępczości. Jednak dla przeciętnej mamy czy babci największym problemem były zazwyczaj włosy czy w przypadku dziewczyn również zbyt wyzywający (według rodziców) wygląd. Wszystko skończyło się lub przynajmniej uspokoiło, gdy dzieci dorobiło się pokolenie urodzone za późnego Gierka, przyzwyczajone do subkulturowych szaleństw i oswojone z jeszcze większymi szaleństwami stylistów zachodnich, a czasem i rodzimych gwiazd. Gdzie nie dotarły grunge i punk, tam swoje zrobiły kolorowe włosy Michała Wiśniewskiego. 

Nieprzenikające się światy 

Dziś zamiast kodów ubiorów rozmaitych buntowników mamy zasygnalizowaną już modę młodzieżowomiejską, z bardzo dużą granicą tolerancji i wymieszanymi wpływami epok i dawnych subkultur, sprowadzonych już na ogół tylko do gadżetu, rekwizytu, nostalgii za latami 80. 

Wielkomiejskie (i nie tylko) dziewczyny noszą więc ubrania, jakie zobaczyły w „Stranger Things” i kilku innych pokrewnych tytułach, nie zawsze nawet wiedząc, że ich podstawowe ciuchy bywały lata temu obiektem westchnień ich matek i ich przyjaciółek, a ich koledzy nie uciekli specjalnie daleko od stylu ojców i ich kumpli, tyle że stać ich na rzeczy lepsze i łatwiej niż kiedyś dostępne. Skoro zaś wyglądają tak, jak my chcielibyśmy wyglądać w ich wieku, myślą też pewnie podobnie – uspokajają się rodzice, zostawiając swoje dzieci wpatrzone w monitory i wyświetlacze. Światy nastolatków (i coraz częściej mocno infantylnych dwudziestokilkulatków) mało przenikają się ze światem ich rodziców. Kiedy starsi dopiero odkrywają kolejne portale społecznościowe, młodsi uciekają już przed nimi na nowe platformy, często oparte na mocno skondensowanym przekazie, sprowadzonym do filmów, obrazków i bardzo krótkich komunikatów. Ciekawe, że z miejsc „dorosłych” lepiej wśród młodzieży sprawdza się Twitter z jednej strony polegający na formułowaniu krótkich wypowiedzi, które można jednak wzbogacić o multimedia, z drugiej pozwalający na większą anonimowość, tu łatwiej będzie schować się przed mamą, babcią i panią od polskiego. 

Twitterowa dyskusja z fandomem

Jeszcze kilka lat temu dorosły użytkownik Twittera mógł nie zdawać sobie kompletnie sprawy z istnienia tego drugiego, gimnazjalno-licealnego oblicza portalu. Dowiadywał się o nim jedynie czasem, gdy spojrzał na listę aktualnych trendów (najpopularniejszych tematów), by ze zdumieniem znajdować absurdalne hasła i mało dla kogoś z zewnątrz zrozumiałe happeningi organizowane przez fandomy, czyli społeczności fanów kilku popularnych na całym świecie artystów. 

Ostatnio sytuacja jednak dość mocno się zmieniła. Kiedyś marginalna, dziś zaś najbardziej aktywna grupa kpoperek, czyli fanek koreańskiego popu, coraz mocniej wchodzi w interakcje z „dorosłym” Twitterem, z reguły po to, by w sposób tyleż infantylny, co apodyktyczny narzucać innym swój mocno lewicowy, zwłaszcza obyczajowo, punkt widzenia. Jest to o tyle absurdalne, że nie znajduje żadnego uzasadnienia w postawach idoli, których kpoperki są fankami, a którzy na ogół od polityki czy inżynierii społecznej trzymają się z daleka. Jeśli już zaś się za nie biorą, to głównie po to, by podtrzymać zainteresowanie oczekujących postępowych postaw zachodnich fanek – i tak spirala się nakręca. 

Trzeba przy tym pamiętać, że w kwestiach takich, jak tolerancja dla mniejszości seksualnych czy równouprawnienie kobiet większość dalekiej Azji, w tym Korea Południowa, jest na poziomie zupełnie innym niż Zachód, więc i wypowiedzi krytykujące dyskryminację odnoszą się nawet do bardziej realnych problemów. Tyle że w takie niuanse nikt nie wchodzi, tak jak mało która z fanek dostrzeże paradoks, jakim jest mieszanie nieraz skrajnie lewicowych poglądów z uwielbieniem wręcz turbokapitalistycznego produktu, jakim jest kpop jako całość. 

Abstrahując od treści, istotna jest też forma. Komunikaty pisane są w sposób tak hermetyczny, że często dla osoby z zewnątrz stanowić mogą po prostu niezrozumiały, choć pełen pewności siebie bełkot, dodatkowo rozmywany jeszcze niemal obowiązkowym, niezwiązanym kompletnie z tematem tzw. fancamem, czyli krótkim filmem przedstawiającym układ taneczny w wykonaniu gwiazd kpopu.

Zmartwienie o los przeklętego przez wiedźmy księżyca

Ostatnie dni pokazały, że pokłady abstrakcji w młodym pokoleniu są jednak niewyczerpane. W latach 90. czary w bardziej klasycznym, dziecięcym wydaniu modne były za sprawą „Harry’ego Pottera” i komiksu „W.I.T.C.H.”. Dziś zainteresowanie magią i czarami wraca w bardziej niebezpiecznych okolicznościach, ponieważ coś, co było kiedyś baśnią, dziś staje się wypełnieniem (na razie bardziej infantylnym niż groźnym) duchowej pustki. Dziewczyna nagrywająca filmik, na którym z przejęciem opowiada o tym, że młodociane wiedźmy przeklęły księżyc, wierzy we wszystko, co mówi, a spontaniczność, może i emocje, podkreśla nerwowym paleniem papierosa. Nawet jeżeli gra (czy raczej odgrywa zachowania wcześniej widziane w sieci), to na pewno nie wszystko udaje. 

Nastolatki martwią się o losy przeklętego księżyca, obawiają się konsekwencji dla świata, doszukują wpływu „przekleństwa” na własne samopoczucie, a te bardziej rozpolitykowane piszą też, że z tarota wyszła im wygrana Trzaskowskiego. Na mniej lub bardziej subtelne kpiny z ich wiary w magię reagują coraz częściej z zapałem godnym religijnego fanatyzmu, oczywiście gardząc przy tym tradycyjną religią. W tym świecie tolerancja będąca podstawowym dobrem nie obejmuje chrześcijaństwa, konserwatyzmu, kapitalizmu, wreszcie – mężczyzn, zwłaszcza białych. Percepcja akcji Black Lives Matter jest tu równie infantylna i prowadząca do słownej agresji jak wszystkie inne opisane wyżej zjawiska. Prawica nie ma tu czego szukać, lewica zaś gromadzi sobie bardzo kłopotliwy i kapryśny elektorat.

Nowy język, którego nie rozumiemy

Wygląda na to, że w ten sposób mści się deficyt normalnej rozmowy międzypokoleniowej, kiedyś przecież będącej podstawowym budulcem ciągłości społecznej. Skoro zabrakło komunikacji na poziomie dorośli–dzieci, w to miejsce wszedł nowy język, tworzony przez ludzi zaczynających cierpieć na tzw. cyfrową amnezję (rezygnacja z zapamiętywania tekstu i komunikatu na rzecz nośników elektronicznych, najbardziej znany i dotykający każdego przykład to nasza współczesna niepamięć odnośnie do numerów telefonicznych). 

Ludzie mówiący językiem, którego nie rozumiemy, stworzą nam kiedyś niezrozumiały dla nas świat. Dzięki mediom społecznościowym możemy już znaleźć się w jego przedpokoju. Liczne badania pokazują, że o ile wśród młodych chłopców wciąż popularne są poglądy konserwatywne i prawicowe, o tyle wśród dziewcząt widać odwrotny, mocno lewicowy trend. Najdalej za trzy lata będzie to już problem natury nie tylko społecznej, lecz także politycznej. Wygląda na to, że jedynym sposobem na dotarcie do tej grupy jest sformułowanie przekazu zrozumiałego tylko dla niej, czym zająć powinni się wyłącznie najmłodsi sympatycy i działacze prawicy. Osoby po trzydziestce nie mają w tym starciu żadnych szans.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts