Red. Katarzyna Gójska zapytała gościa, jak obecnie wygląda sytuacja epidemiologiczna w Polsce.

W 28 powiatach mamy przekroczoną sytuację alarmową. Tzn. mamy duży przyrost dobowy i sporą liczbę przypadków aktywnych, czyli 10 przypadków na 10 tys. mieszkańców. W trzech województwach są te powiaty – w małopolskim, śląskim i mazowieckim. I w tej chwili dochodzi jeszcze województwo wielkopolskie. Faktem jest że większość przypadków, a mianowicie 53 proc., które sprawozdajemy każdego dnia, to są przypadki z ognisk, które są opracowywane przez Państwową Inspekcję Sanitarną. To duże zakłady pracy, które zostały zakażone właśnie poprzez niestety nieuważne czy też nierozsądne stosowanie się zaleceń inspekcji sanitarnej. Tak np. w Małopolsce, powiat nowosądecki to przykład eskalacji wirusa poprzez wesele. Z jednego wesela ponad tysiąc przypadków dodatnich. I oczywiście to generuje kolejne. Musimy wtedy prowadzić bardzo precyzyjne dochodzenie epidemiologiczne a także w ogniskach, szczególnie w tych zakładach pracy, gdzie wiemy, że doszło do zakażenia, i robić badania przesiewowe z często całym zakładem pracy. Tak jak ma się to w tej chwili w kopalniach. W związku z tym mamy bardzo duży, spodziewany przyrost. I przez kilka następnych dni także przyrost będzie duży. Ponieważ robimy badania populacyjne przesiewowe

- wyjaśniał lekarz.

Jak zauważył, inaczej do sprawy badań podchodzi się w innych państwach. - W większości krajów na świecie bada się tylko przypadki objawowe. A u nas bada się wszystkich podejrzanych czy też tych, o których możemy sądzić, że mieli kontakt z osobami zakażonymi, lub też po prostu pracują w jednym miejscu pracy. Więc trochę jest inna sytuacja w Polsce, inna na całym świecie, czy wielu krajach Europy. Choć część krajów europejskich idzie już w tej chwili naszą drogą. Np. nasi południowi sąsiedzi, którzy mieli bardzo dobrą sytuację epidemiologiczną jeszcze kilka tygodni temu. Praktycznie byli przekonani o tym, że pokonali wirusa i mają w tej chwili sytuację gorszą od nas. Dlatego, że ich zapadalność jest istotnie większa, prawie dwa razy większa w tej chwili, niż u nas. Także są kraje, które całkowicie odtrąbiły sukces, w dobrym tego słowa znaczeniu, były przekonane, że poradzili sobie z wirusem, i w tej chwili muszą wprowadzać rzeczywiście bardzo istotne restrykcje włącznie z powrotem do lockdownu. Np. tak się dzieje w tej chwili w Australii. W tej chwili w całej Europie mamy rzeczywiście znaczny wzrost zapadalności na wirusa

- uprzedzał Jarosław Pinkas.

Mam gorącą prośbę, żebyśmy wrócili do rozsądku. Do naszej odpowiedzialności, która była niezwykła między marcem a czerwcem. Wtedy kiedy się dystansowaliśmy, nosiliśmy maseczki, myliśmy ręce. Doprowadzimy do sytuacji, że ta pandemia szybciej się skończy, niż u innych tylko wtedy, kiedy będziemy rozważni. Kiedy będziemy stosować się do zaleceń. Wirus cały czas jest w powietrzu. Jest w całej Europie

- podkreślił główny inspektor sanitarny.