25 lipca w trakcie interwencji związanej z gaszeniem hamulców lokomotywy na trasie Warszawa-Berlin, strażacy ochotnicy z gminy Golina (pow. koniński, woj. wielkopolskie) natrafili na dokumenty leżące w pobliżu torów. W swojej relacji ratownicy dodali, że w pobliżu czuć było woń rozkładających się zwłok. Rozebrane ciało odkryto wieczorem, po przeszukaniu zarośli nieopodal stacji kolejowej Spławie.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Koninie prok. Aleksandra Marańda przekazała we wtorek PAP, że rozkład znalezionych zwłok był na tyle zaawansowany, iż w czasie przeprowadzonej sekcji nie udało się ustalić bezpośredniej przyczyny śmierci mężczyzny. - Niemniej biegły wykluczył udział osób trzecich. Wskazał, że prawdopodobną przyczyną zgonu było wychłodzenie organizmu – powiedziała.

Dodała, że śledczy czekają na wyniki dodatkowych badań toksykologicznych pobranych z wycinków ciała zmarłego. Przyznała, że mężczyzna, którego ciało odnaleziono, był ubrany tylko w bieliznę, a w pobliżu zwłok odkryto elementy odzieży i torbę podróżną.

Według nieoficjalnych informacji Polskiej Agencji Prasowej, odkryte nieopodal zwłok dokumenty należą do obywatela Ukrainy, który przyjechał do Polski w pierwszej połowie lipca. Mężczyzna przebywał w kwarantannie w jednej z miejscowości powiatu szamotulskiego, ok. 130 km od miejsca odkrycia zwłok. Ostatni raz policja potwierdziła, że mężczyzna był w miejscu kwarantanny cztery dni przed ujawnieniem ciała. Podczas kolejnej kontroli, obywatela Ukrainy nie zastano.

Prokurator Marańda przyznała, że ciała znalezionego przy torach kolejowych nie udało się jednoznacznie zidentyfikować. - Będą jeszcze prowadzone badania DNA – powiedziała.

Sprawę odnalezionych przy torach kolejowych zwłok wyjaśnia policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Koninie. Śledztwo dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci.